Zachód a kryzys krymski
    Ukraina136 · Rosja257 · Krym12 · wojna o Krym8
2014-03-19
Ostatnie tygodnie udowodniły, że europejska polityka może być interesująca i przyciągać uwagę całego świata. Wszystkie oczy zwrócone są na Ukrainę, która stała się polem rozgrywki Rosji i Zachodu.

Barack Obama w trakcie rozmowy telefonicznej z Władimirem Putinem na temat sytuacji na Ukrainie, foto: Pete Souza, The White House

Europejczycy chyba ciągle są zaskoczeni tym, co dzieje się za ich wschodnią granicą. Sytuacja rozwinęła się szybko i ani się spostrzegliśmy, a już mówimy o „kryzysie krymskim”, który – jak twierdzą niektórzy – jest największym wyzwaniem dla stosunków Rosja-Europa od czasu upadku Związku Radzieckiego. Mnożą się porównania Putina do Hitlera, a sytuacja według wielu przypomina przeddzień Układu Monachijskiego z 1938.

Takie opinie nie są spowodowane tylko zachowaniem rosyjskiego prezydenta, ale także postępowaniem europejskich potęg. Znów widzimy jak ich przywódcy mają problem z podjęciem odważnych decyzji. Co prawda jednoznacznie potępiają działania Rosji, grożą odwoływaniem spotkań i zawieszeniem współpracy, ale gdy dochodzi do dyskusji o sankcjach, to nie ma już pełnej zgody co do tego jak daleko miałyby one sięgać. Pojawiają się przebąkiwania, że i tak zapewne nie bedą skuteczne, więc może nawet nie miałyby sensu.

Podejście to zostało zauważone i skomentowane przez europejskie społeczeństwa. Jak głosi dowcip, Unia Europejska wysłała już do Rosji swoją najpoważniejszą broń, czyli wyrazy zaniepokojenia... Rzeczywiście, kraje europejskie postawiły na dyplomatyczne rozwiązanie problemu. Liczą, że rozmowy i nacisk polityczny sprowadzi Rosję znów do „tego świata”. Wydaje się, że nie ma co liczyć na poważniejsze sankcje. Nawet po wtorkowym show Władimira Putina trudno podejrzewać, że ktokolwiek ruszy Ukrainie z pomocą. Londyn, Berlin czy Paryż nie będą umierać za Krym.

Wszyscy, którzy nawołują do poważniejszych reakcji Zachodu wydają się trochę naiwni – nawet gdy mają rację mówiąc, że Rosję trzeba powstrzymać juz teraz, aby nie doszło do eskalacji jej żądań. Ale liderzy Wielkiej Brytanii czy Niemiec mają na względzie przede wszystkim własne interesy. Świat jest dziś bardziej skomplikowany niż miało to miejsce w XIX wieku, kiedy można było sobie pozwolić na europejską wojnę o wpływy na Bałkanach. Występuje znacznie więcej powiązań, które sprawiają, że poważni partnerzy gospodarczy nie pójdą między sobą na otwarty konflikt, bo byłoby to katastrofalne dla ich ekonomii. Ważni lobbyści – wielkie firmy – nie dopuszczą do rozwinięcia się działań w sposób, który mógłby zagrozić ich posiadaniu, np. doprowadziłby do nacjonalizacji ich majątków w Rosji. A prawdą jest, że to oni się liczą i politycy nie mogą lekceważyć ich głosu.

Aneksja Krymu stała się faktem. Jednak czy możemy obawiać się powrotu „zimnej wojny”? Ależ oczywiście, że nie – i to nie tylko dlatego, że ten termin jest w obecnej sytuacji kompletnie nieadekwanty (istotą zimniej wojny była przecież nieustanna groźba ataku jądrowego i wzajemnego zniszczenia, a nie po prostu chłodne stosunki). Nikt nie ma wątpliwości, że w najbliższym czasie stosunki Rosja-UE będą wyglądać inaczej niż dotychczas, przynajmniej na stopie oficjalnej. Ale słowa potępienia, ostre tweety i zawieszenie wzajemnych spotkań nie przeszkodzą w podpisywaniu nowych kontraktów, w wymianie handlowej czy zakupie gazu od Rosji (tego nie da się bojkotować!). A co będzie za miesiąc, dwa, za pół roku? Czy przypadkiem świat nie zaakceptuje status quo i nie przejdzie nad kwestią Krymu do porządku dziennego?

Rosja i kraje europejskie są od siebie wzajemnie uzależnione. Zbyt wielkie pieniądze wchodzą tu w grę, żeby kierować się wyłącznie względami geopolitycznymi w rozwiązywaniu tego problemu. Dlatego, o ile Putin pozostanie wystarczająco zdeterminowany, utrzyma Krym i nikt mu w tym nie przeszkodzi. Światowe potęgi prędzej milcząco zgodzą się na aneksję niż zaangażują się w poważny konflikt z Rosją, który przecież ani Europie, ani światu nie jest obecnie na rękę.


Komentarzy: 1

Jur
27 marca 2014 (12:54)
Zachód a sprawa Krymu
Zachód nigdy nie zaangażuje się w ten konflikt - "za daleko"
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".