Zagadnienia związane z Cywilizacją w podboju Królestwa Peru
    cywilizacje8 · państwo Inków1 · Ameryka Południowa27 · chrześcijaństwo31
2010-08-20
Samuel P. Huntington publikując na początku lat dziewięćdziesiątych swój słynny artykuł Clash of Civilizations? wywołał burzliwą dyskusję. Chociaż tekst ten i wydana później książka (dostępna także w Polsce pod tytułem Zderzenie Cywilizacji) opisywały świat po upadku komunizmu, to co najmniej parę uwag i przemyśleń tam wyrażonych można odnieść do wydarzeń z czasów wcześniejszych. Jednym z najsłynniejszych „zderzeń" całkowicie różnych cywilizacji było odkrycie i podbój Ameryki. Wypada jednak zadać pytanie, czym tak naprawdę było spotkanie Indian z Europejczykami, a potem ich podbój - czy na pewno można użyć Huntingtonowskiego terminu: „zderzenie"?

bitwa Hiszpanów z armią Inków pod Cajamarca, wikimedia.commons

Według definicji Huntingtona każda cywilizacja ma własną historię, język, kulturę, tradycję i religię. Od razu widać, że społeczeństwo Królestwa Peru - Państwa Inków (Tawantin Suyu) nie do końca pasuje do tego wzoru. Nie posiadało - gdyby literalnie traktować definicje - jednej cywilizacji. Występowało w nim przynajmniej kilka grup różniących się językiem, czy religią. Politycznie dominowali Inkowie, którzy narzucali swoje narzecze przynajmniej elicie podbitych plemion. Dążyli oni także do rozpowszechnienia własnej religii, nakazując wybudowanie świątyń Słońca w zajętych miejscowościach. Upraszczając skupimy się tutaj jednak tylko na Inkach i ich cywilizacji, nie próbując analizować kontaktów Hiszpanów z pozostałymi plemionami.

W początkowej fazie konkwisty bariera językowa była jednak dużym problemem dla obydwu stron. Gdy ksiądz Vincente de Valverde przekazywał requerimiento (czyli upraszczając aktu uznania przez Inków władzy korony Hiszpanii) ince Ataw Wallpie w Cajamarce, to tłumacz nie tylko nie znał dobrze hiszpańskiego, ale nawet miał problemy z keczua.

Głównym polem konfliktu pomiędzy Inkami, a Hiszpanami była religia. Przy każdej okazji konkwistadorzy próbowali nawracać Indian. Francisco Pizarro kiedy tylko mógł tłumaczył Ataw Wallpie zasady wiary Chrześcijańskiej. Konkwistadorzy w nawet najbardziej niekorzystnych sytuacjach starali się przekonywać Indian do swoich racji. Francisco Orellana w trakcie spływu Amazonką, gdy jeszcze nie pojawiła się bariera językowa między jego oddziałem, a mieszkańcami lasów tropikalnych mówił im o Chrystusie i o Bogu. Każda okazja do ewangelizacji była dobra, choć dla dzisiejszego czytelnika może się wydawać nie na miejscu. Pedro Pizarro po egzekucji Ataw Wallpy przekonywał np. do swojej wiary Indianki opłakujące władcę królestwa. Jeden z opisów podboju, napisany przez Zárate, stwierdzał, że religia, którą wyznawali Inkowie była najpewniej dziełem diabła. Tę tezę uzasadniał tym, że Pachacamac – jedno z bóstw czczonych w Peru - przestał się pojawiać, gdy przybyli chrześcijanie. Stwierdził on także, że nie znali oni swoich początków, gdyż nie wiedzieli nic o Stworzeniu i Potopie. Opisuje jednak ich własną wersję powstania człowieka. Ta sprzeczność wynikała z powodów religijnych, gdyż Stary Testament był traktowany literalnie i jako taki nie mógł się mylić. Prowadziło to do traktowania mitologii inkaskiej, nie jako innego wyjaśnienia pochodzenia człowieka; stwierdzenie, że Inkowie „nie pamiętali Potopu" oznaczało jednak, iż uznawano ich za ludzi. Ciekawostką jest to, że w dalszym opisie praktyk religijnych Inków zwracał uwagę na podobieństwo czapek noszonych przez tamtejszych kapłanów do mitry biskupiej. Dla innego relatora: de Jereza, świątynie Indian to meczety, choć ewidentnie widać, że nie uznawał ich za muzułmanów. Było to jednak jego zdaniem słowo właściwe do opisania pogańskiej świątyni.

Co ciekawe z perspektywy źródeł wygląda to tak, jakby samo nawracanie przebiegało bez większych problemów. Przykładowo, gdy Hiszpanie zniszczyli świątynię Pachacamaca i postawili na jej miejscu krzyż oraz zaczęli uczyć Indian, że będzie on ich chronił przed diabłem, jakim był Pachacamaca kronikarz pisze, że choć strach przed nim i jego zemstą był ogromny, to nie doszło z tego powodu do wystąpień przeciw ludziom Pizarra. Można odnieść wrażenie, że chrześcijaństwo wygrało, choć jeszcze długo Pachacamaca miał rozmawiać z Indianami twierdząc, że on i Bóg chrześcijan, to jedna i ta sama istota. Pojawia się tu problem, który zdominuje dalszą część wywodu - wierzenia Inków i Indian nie znikają pomimo działań zdobywców. Można wręcz powiedzieć, że pod pewnymi względami są one wspierane przez Hiszpanów. Przykładowo w zarządzie administracji kolonialnej mogli być tylko ci Inkowie, którzy byli w stanie wywieść swoich przodków z czasów mitycznych. W końcu doprowadzi to do stworzenia bardzo specyficznego andyjskiego katolicyzmu będącego połączeniem form chrześcijańskich z inkaskimi.

W Cuzco, jednym z ważniejszych miast Peru, pomimo władztwa Hiszpanów przez wiele lat nie udało się usunąć czarowników indiańskich. Tę sytuację tłumaczy to, że chrystianizacja była z jednej strony bardzo powierzchowna, z drugiej zaś religia Inków pozwalała na inkorporację innych wierzeń. W konsekwencji mogła pogodzić chrześcijaństwo z własną tradycją. Zresztą sami Hiszpanie nie prowadzili agresywnych działań w celu zachowania prawowierności wśród tubylców. Założone Święte Oficja na terytoriach Ameryk nie mogły zajmować się Indianami, ponieważ w opinii Zdobywców nie byli oni zdolni do czynienia herezji. Nawet uczestnicy konkwisty zwracali uwagę na konieczność wyjaśnienia mieszkańcom Peru kwestii religijnych, gdyż nie można sądzić kogoś, kto nie poznał zasad wiary. Z czasem jednak biskupi podjęli działania na własną rękę i poprzez visitadores de idolatría starali się zwalczać różne odstępstwa od prawowierności. Spełniali oni rolę średniowiecznych europejskich inkwizytorów, przybywając do kolejnych miejscowości i szukali osób oddających się pogańskim praktykom; kary dla skazanych były jednakże stosunkowo łagodne. Działania te nie spełniły swojej roli i elementy religii inkaskiej przetrwały aż do dzisiaj.

Wrażenie, jakie można odnieść z powyższego wywodu, że Hiszpanie nie przykładali wielkiej wagi do wiary podbitych ludów, poprzez akceptację pewnych tradycji inkaskich jest błędne. Należy pamiętać, że podbój był sankcjonowany przez religię. Wspomniane już requerimiento stanowiło podstawę i uzasadnienie walki, a zarazem pokazuje mentalność konkwistadorów i ludzi epoki. Dowódcy wypraw od 1514 roku przekazywali jego treść Indianom, a od 1526 było to już działanie obowiązkowe. Z tym dokumentem wiązało się stwierdzenie, że Indianie byli poddanymi Korony Hiszpanii. Z tego wynikało zobowiązanie Królów Katolickich do opieki nad swoimi wasalami. Interpretacja requerimiento w tym duchu oparta jest wprost na dekretach papieża Aleksandra VI dzielących świat pomiędzy Portugalię, a Hiszpanię, oraz nakazujących misję ewangelizacyjną na terenach przekazanych Koronie Kastylijskiej. Efektem uznania Indian za wasali było prawne usankcjonowanie hierarchii inkaskiej jako obowiązującej na podbitych terenach. Tak kacykowie mieli prawo do tytułu „don" i status podobny do hiszpańskich hidalgo, natomiast potomkowie rodu królewskiego uznani zostali za pełnoprawną szlachtę. Należy zauważyć, że na 190 herbów i tytułów przyznanych w wyniku podboju Ameryk, co najmniej 20 trafiło do Indian.

Poza tym z dokumentów papieskich i z requerimiento wprost wynikała różnica w podejściu do podbitych plemion i krajów tubylczych między Hiszpanią, a innymi krajami europejskimi. W jakiejś mierze obowiązkiem Korony było dbanie o swoich nowych poddanych, gdy np. Anglia uznawała ich za obywateli odrębnych państw. Sprawiło to, że angielska kolonizacja była o wiele brutalniejsza, co było jednym z czynników, które doprowadziły do stworzenia na objętych nią terenach, jak wspomina anglosaski historyk E. G. Bourne: mniej różnorodnej populacji (less variously mixed population).

Wspomniana administracja jest o tyle ważna, że w trakcie podboju nie doszło do stworzenia nowej struktury biurokratycznej, lecz wykorzystano starą, pozostałą po Tawantin Suyu. Stąd też tych kacyków, którzy nie chcieli walczyć pozostawiano na swoich stanowiskach. Nawet ci, którzy walczyli przeciwko konkwistadorom mogli liczyć na pewną łaskę w szczególnych okolicznościach. Przykładowo, gdy Francisco Pizarro kazał zabić dwóch kacyków z okolic Tumbez, jeden z nich został oszczędzony pod warunkiem zachowania lojalności wobec zdobywców oraz sprawowania funkcji regenta nad małoletnim synem straconego. Spowodowane to było niezdolnością Korony do stworzenia własnego systemu administracji, m. in. dlatego, że w 1570 r. na jednego Europejczyka przypadało około 60.000 Indian. Doprowadziło to do tego, że wprowadzono obowiązek, by „biurokraci" inkascy oprócz andyjskiego pochodzenia i akceptacji ze strony mieszkańców, byli dobrymi chrześcijanami. Rozwiązywało to ręce zdobywcom w kształtowaniu władzy na poziomie lokalnym.

Częstokroć Indianie byli służącymi Hiszpanów i to od samego początku wypraw. Tłumaczami w trakcie podboju byli m. in. chłopcy wzięci z wybrzeża: Francisquillo i Felipillo. Gdy Francisco Pizarro potrzebował posłańców często wysługiwał się kacykami. Gdy po skazaniu Ataw Wallpy i późniejszym wyborze nowego inki, Tupaq Wallpy, pojawiły się problemy z zaopatrzeniem, to rozwiązanie ich przekazano Challku Chimie - jednemu z wybitniejszych wodzów Ataw Wallpy. Hiszpanie byli przez cały czas otoczeni różnymi kacykami. Bardzo szybko utworzyli także oddziały pomocnicze złożone z Indian. Czasem dochodziło do sytuacji wręcz absurdalnych, np. gdy przedstawiciele plemienia Yanacona w dzień wspierali powstańców inkaskich, a w nocy pracowali dla Hiszpanów. Także w okresie wojen domowych można było spotkać przedstawicieli różnych plemion zaangażowanych w ten konflikt. Pomimo ogromnej skali tego zjawiska, jaka przebija się z krótkich wzmianek w tekstach, jest ono jednak nieproporcjonalnie słabo udokumentowane. Da się to uzasadnić hiszpanocentryzmem autorów głównych relacji o podboju Peru.

Konkwistadorzy korzystali z pomocy tubylców, gdyż to im odpowiadało. Trzeba pamiętać, że podbój został dokonany przez niewielką grupę ludzi, których według Pedra Pizarra realne zdolności bojowe były na tyle marne, że Indianie obawiali się tylko jeźdźców, zaś piechurów traktowali jako łatwych do pokonania wojowników. Dlatego też dla zdobywców każdy oddział pomocniczy, który uzupełniałby ich siłę bojową był na wagę złota.


Komentarzy: 5

Grzegorz Wasiluk
20 sierpnia 2010 (15:18)
Zagadnienie, o którym można (i byłoby warto) dyskutować bardzo długo
przy tym - żadne rozważania teoretyczne - życie wymaga zrozumienia, o co chodzi, jakie są reguły tej gry. To (być może tylko na razie) nieco mniej dotyczy naszego kraju, ale.. My obywatele RP tez podlegamy procesom nieuniknionego umiędzynarodowienia, a wraz z nim zderzenia cywilizacji. Szanowny Autor całkiem zgrabnie opisał, jak walka przeplata się z nakładaniem się dwóch zderzających się na siebie cywilizacji. Nie zmienia to faktu, że któraś z nich musi jednak uzyskać wyraźną przewagę. W opisanym przypadku Peru górę wzięła jednak w końcu iberyjska kultura cywilizacji łacińskiej (zachodniej, atlantyckiej). Stało się tak, bo jej przedstawiciele nie tylko posiadali wyższą technikę, ale też okazali się o wiele bardziej wytrwali, pewni swojej słuszności, a przede wszystkim bardziej świadomi swych celów i lepiej zorganizowani. Wymieszanie się dwóch ras i przewaga liczebna ludności podbitej nie zmieniły zasadniczego obrazu. Przytoczony na końcu metyski potomek Pizarra nosił hiszpańskie imiona i nazwisko itd. itp. Nie można bowiem być cywilizowanym (w znaczeniu przyswojenia podstawowych pojęć i wartości) na dwa sposoby naraz. Biorąc to wszystko pod uwagę w starciu cywilizacji zachodniej w jej obecnym stanie z cywilizacją islamu jak to mówią, na dwoje babka wróżyła. Mądrzej byłoby jak najbardziej ograniczyć pole konfrontacji do czasu aż nasza cywilizacja że tak to określę (tylko jak i kiedy?) odzyska swoją pełną żywotność.

Antoni Grabowski
21 sierpnia 2010 (17:55)
Polemika
Pozwolę się nie zgodzić z konstatacja komentarza. W moim odczuciu (i miałem nadzieje, że będzie to widać w tekście) w przypadku tego konkretnego zderzenia nie doszło do anihilacji cywilizacji inkaskiej. Doszło do wymieszania obydwu cywilizacji i powstała nowa ibero-amerykańska. Hiszpanie nie posiadali wyższej techniki tak na prawdę, jest to bardzo popularny mit, często powtarzany na przykład przez J. Diamonda. Kilka muszkietów i koni nie miało żadnego wpływu, decydujące były inne czynniki. Jakie będą losy zderzenia cywilizacji europejskiej z islamska wole nie pisać. Zbyt wiele czynników do omówienia by zmieścić je w jednym komentarzu.

Grzegorz Wasiluk
23 sierpnia 2010 (21:22)
Definicja cywilizacji
Dla mnie Huntington... No cóż, dobrze że jest w tym znaczeniu, że zwrócił uwagę na zapomnianą już gałąź wiedzy, jaką jest historiozofia (nauka o prawach kierujących historią). Natomiast bliższy jest mi Spengler, a zwłaszcza Koneczny. Ten ostatni nie tyle z powodu swoich wniosków szczegółowych (tu moim skromnym zdaniem popełnił mnóstwo błędów, zwłaszcza w swych pracach opublikowanych w okresie międzywojennym) co ogólnych. Koneczny określił cywilizację jako "sposób organizacji życia zbiorowego" czyli coś co współczesna socjologia określa jako "internalizację kodu kulturowego".Jedną z dwóch (obok indywidualizmu, zwanego przez Konecznego personalizmem) cech cywilizacji łacińskiej/zachodniej/faustycznej jest u K. rozdzielenie prawa prywatnego i państwowego oraz ściśle z tym związana przewaga własności prywatnej. Jeśli dochodzimy do tego, to cywilizacja inkaska padła, została tylko kultura Indian Keczua, której istnienie w niczym nie przeszkadza panowaniu w Peru cywilizacji zachodniej. Cywilizacja nie jest zaś równoznaczna z rasą, gdyż cywilizacji jest więcej niż ras itd., więc proces metysażu nie zmienił wyniku starcia cywilizacji. Pozdrawiam Szanownego Autora.

decentralizator
18 września 2011 (12:44)
Prazykład Peru to jedno jest jeszcze przykład żywotniejszych cywilizacji Azji gł. tej wschodniej
np. Japonia, która zaimponowała dalekowzrocznością i zapobiegliwością, przyjmując na własnych warunkach, zachodnią technikę i naukę ale zachowując własne wartości duchowe, za cenę otwarcia kilku portów. Jednak Japończycy mieli dobrych nauczycieli Chińczyków, którzy przez wieki determinowali sposób widzenia świata przez Japończyków, wywierali na nich presję, byli źródłem filozofii i wynalazków, a jednocześnie Japończycy podkreślali swoją odrębność raz czy dwa odgryzając się Chinom. Gdy przybyli południowcy z Europy Japończycy stosunkowo szybko ich przejrzeli i w porę podziękowali za współpracę, w XIX pojawienie się Amerykanów pozbawiło Japończyków złudzeń że przed światem można się jednostronnie raz na zawsze zamknąć. Myślę też że Japończycy znali nie tylko przykład Chin z wojen opiumowych ale też historię Inków i Azteków. Ponadto stara zasada iż bite dziecko bije swoje własne dzieci w przypadku tak Hiszpanii jak i Japonii chyba się potwierdza.

decentralizator
18 września 2011 (13:15)
Cywilizacja Islamu
silna demografia i jeszcze raz silna demografia. spójny powszechnie respektowany system religijno-moralny, pochwała kolektywizmu, świadomość istnienia i duma z własnej kultury duchowej literatury, muzyki, plastyki. Najbardziej odporna na wpływy Zachodu cywilizacja. Słaba tożsamość narodowa szczególnie wśród Arabów w młodych pokolonialnych państwach i słaby szacunek dla instytucji tych państw, aczkolwiek silniejsze niż w Czarnej Afryce. Ich tożsamość to panarabizm i islam. Trwała pamięć podbojów arabskich i odparcia wypraw krzyżowych.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".