Zapomnieli o rotmistrzu
    historie znane i nieznane28 · PRL51 · totalitaryzm10 · parlament europejski66
2009-04-17
25 maja- rocznica śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego- nie będzie Europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Posłowie do Parlamentu europejskiego nie poparli inicjatywy zgłoszonej przez Hannę Foltyn-Kubicką, eurodeputowaną Prawa i Sprawiedliwości.

Zdjęcie Pileckiego z więzienia mokotowskiego 1947, wikipedia.org

Hanna Foltyn-Kubicka inicjatywę argumentowała następująco, „Europa potrzebuje bohaterów takich jak Witold Pilecki. Europa nie może zapomnieć o takich, którzy oddali swe życie walcząc z bestialstwami, jakie przyniosły światu totalitarne reżimy – nazistowskie i komunistyczne. Dlatego zainspirowana akcją Przypomnijmy o Rotmistrzu, propagowaną przez Pana Michała Tyrpę i fundację Paradis Judeorum, próbuję doprowadzić do ustanowienia Europejskiego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Dnia, który obchodzony byłby w rocznicę zamordowania Rotmistrza Pileckiego- 25 maja”.

Europarlamentarzyści zdecydowali inaczej. W rezolucji „Świadomość europejska a totalitaryzm” opowiedzieli się za ogłoszeniem 23 sierpnia Europejskim Dniem Pamięci Ofiar wszystkich reżimów totalitarnych i autorytarnych, a nie 25 maja jako Europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem. Trzy zgłoszone poprawki przez polską deputowaną do Parlamentu Europejskiego przepadły w głosowaniu 2 kwietnia. Za poprawką „Proponuje, aby dzień 25 maja (rocznicę wykonania wyroku śmierci na Bohaterze z Auschwitz, rotmistrzu Witoldzie Pileckim, straconym 25.05.1948 r.) ogłosić Międzynarodowym Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem, co będzie zarówno wyrazem szacunku i hołdu złożonego wszystkim tym, którzy walcząc z tyranią, dawali świadectwo heroizmu i prawdziwej miłości do człowieka, jak i wyraźnym wskazaniem przyszłym pokoleniom właściwej postawy w obliczu groźby totalitarnego zniewolenia. ” opowiedziało się jedynie 64 eurodeputowanych, natomiast 552 zagłosowało przeciwko niej.

Przewaga przeciwników wyżej wymienionej poprawki była zdecydowana i tutaj nie ma miejsca na polemikę. Jednak za szokującą uważam decyzje 22 polskich deputowanych, którzy opowiedzieli się przeciwko wyżej wymienionej poprawce. Owszem rotmistrz Witold Pilecki nie jest postacią powszechnie znaną. Dopiero od niedawna prowadzona jest akcja mająca na celu upamiętnienie, uświadomienie rodakom, kim był, jakimi wielkimi zasługami dla Polski, Europy odznaczył się rotmistrz Pilecki. Jednak reprezentanci Polski w Europie chyba wiedzą kim był…

Niestety, muszę przyznać, że ze świadomym oporem, ale do takich sytuacji zaczynam się przyzwyczajać. Polski parlament, z całą plejadą nie merytorycznych sporów, już dawno nauczył nas, zwykłych obywateli, po prostu milczeć widząc podobne międzypartyjne rozgrywki. Tak - milczeć…bo już nawet i zniżając się do komentarza jest wstyd.

Posłowie głosowanie przeciwko poprawką usprawiedliwiają w różny sposób. Wyjaśniają, iż głosowali według instrukcji swojej grupy politycznej w PE, mimo, że deputowanym nie groziły żadne konsekwencje ze strony ich frakcji. Inni tłumaczą się „błędem technicznym, jaki miał miejsce podczas głosowania na ostatniej sesji plenarnej”. Taka argumentacja znowu budzi niesmak.

Poprawka zgłoszona przez Hannę Foltyn-Kubicką wydaje mi się trochę dyskusyjna. Nie jestem pewien czy wspominanie pamięci polskiego bohatera na forum PE, narażanie jego dobrego imienia, wysuniętego w poprawce przez eurodeputowaną, na wręcz oczywiste zlekceważenie, miało sens. „Słowo się rzekło” a skoro tak, polscy eurodeputowani powinni stanąć na wysokości zadania i poprzeć wniosek Hanny Fołtyn – Kubickiej – niezależnie od swoich poglądów na zaistniałą sytuację, zwyczajnie, ze względu na pamięć o polskim bohaterze. Zamiast tego, po raz kolejny jesteśmy świadkami „szalenie istotnych” partyjnych sporów. Czy to zemsta za „Sikorskiego”, „Wałęsę”?

Rotmistrz Witold Pilecki- uczestnik wojny polsko- bolszewickiej, powstania warszawskiego, żołnierz podziemia. W 1940 roku dobrowolnie udał się do obozu w Auschwitz, by móc zdać relacje polskiemu podziemiu oraz zachodnim aliantom o sytuacji panującej w obozie. W 1947 roku został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. W sfingowanym procesie został skazany na karę śmierci, którą wykonano 25 maja 1958 roku.

Więcej informacji o rotmistrzu Witoldzie Pileckim
http://www.pilecki.ipn.gov.pl/portal/rp/867/7081/Rotmistrz_Witold_Pilecki.html

Informacje nt. inicjatywy eurodeputowanej Hanny Foltyn-Kubickiej
www.foltynkubicka.pl/

Informacje o akcji Przypomnijmy o Rotmistrzu
http://michaltyrpa.blogspot.com/


Komentarzy: 8

Prudent
17 kwietnia 2009 (20:34)
Jeszcze tam naszych symboli brakuje?
Może "ochrzcijmy" jakiś dzień dniem Józefa Kurasia a inny Dmowskiego Jeżeli Eurodeputowani będą głosować przeciw uznamy to atakiem na polskich bohaterów. Ściany Europarlamentu wyklejmy obrazami z Czarną Madonną a progu ustawmy woskową figurę Rejtana Europejski Dzien Pamięci Ofiar miał być dniem anonimowym a nie konkursem "bardziej umęczonych" z historii Europy Przykro mi, że PiS wprowadza zwyczaje z polskiego podwórka PS: Bardzo cenię postawę rotmistrza Witolda Pileckiego i przed przesłuchaniami i w trakcie. Nie licytujmy się jednak pamięcią o nim

Mighty
18 kwietnia 2009 (13:03)
Zachowanie polskich deputowanych to skandal!
Lekceważenie postawy bohaterskiego Polaka, który miał do czynienia z oboma wielkimi totalitaryzmami, przez "oświeconych" Europejczyków niestety nie dziwi. Szokuje natomiast zachowanie Polaków, którzy nie potrafią uczcić pamięci swojego rodaka na szerszym forum. To wystarczający argument, żeby nie głosować w eurowyborach na kandydatów tych partii.

Alojzy
18 kwietnia 2009 (13:18)
no właśnie tego nie wiem
jeżeli okaże się że akcji europoseł miał być tylko po to, by dzisiaj J.Kaczyński mógł o tym mówić przez prawie 20 minut na transmitowanej radzie politycznej PiS, to mam wielkie obawy, że to była zwykła prowokacja. Zapytajcie się w jakiś sposób europosłów z różnych stronnictw, czy w ogóle wiedzieli o czymś takim - czy zagraniczni europosłowie wiedzieli kto to jest Pilecki. Odpowiedź brzmi nie! Śmierdzi mi na kilometr pisowską prowokacją. Brudy wyjdą. Sama postać jednak idealnie pasuje by być takim symbolem.

Grzegorz Wasiluk
18 kwietnia 2009 (16:28)
Ludzie Zachodu mieli, mają i będą nas mieć gdzieś
Chlubnych wyjątków (głównie wśród przedstawicieli francuskiej, czasem angielskiej i amerykańskiej prawicy) było i jest tylko tyle ile trzeba, aby potwierdziły regułę. Wypadałoby przyjąć to wreszcie do wiadomości.

Jerzy
18 kwietnia 2009 (17:05)
Ochotnik do Auschwitz
Ochotnik do obozu Auschwitz W tym roku mija 61. rocznica stracenia rtm. Witolda Pileckiego, który w okresie terroru stalinowskiego został zamordowany strzałem w tył głowy w więzieniu na Mokotowie 25 maja 1948 r. Nawiązując do tej tragicznej rocznicy warto przypomnieć artykuł Stanisława Bubina „Ochotnik do obozu”, opublikowany w „Dzienniku Zachodnim” z 29 września 2000 r. Recenzja książki: Adam Cyra, Ochotnik do Auschwitz, Oświęcim 2000. Aż żałować wypada, że książka ma zaledwie 8 tysięcy nakładu, bo powinna mieć choćby w wydaniu broszurowym, 50 tysięcy, żeby mógł ją znaleźć w bibliotece szkolnej każdy polski uczeń. Zwłaszcza ten, który fascynuje się wojennymi grami komputerowymi i przygodami Jamesa Bonda. Mieliśmy w historii własnego Bonda, tylko niewielu o tym wie i niewielu pamięta. Książka doktora Adama Cyry z Oświęcimia może ten stan zmienić, o ile znakomita p raca w tak skromnym nakładzie jest w stanie przedrzeć się do świadomości milionów Polaków. Bezsprzecznie jednak warto ją szukać. Ta książka nosi tytuł „Ochotnik do Auschwitz. Witold Pilecki 1901-1948” i wydana została, z ogromnymi trudnościami natury finansowej, przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich. Porządkuje ona i precyzyjnie naświetla najnowszy stan badań nad życiem i działalnością jednego z największych bohaterów polskich, rotmistrza Witolda Pileckiego. To był niesamowity człowiek: żołnierz wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, dobrowolny więzień KL Auschwitz w latach 1940-43 i twórca obozowego ruchu oporu, uciekinier z Auschwitz, żołnierz Powstania Warszawskiego, Jeniec obozów w Murnau i Lamsdorf, potem II Korpusu we Włoszech. Każdy fragment jego życiorysu mógłby stać się gotowym scenariuszem rewelacyjnego filmu akcji, gdyby nie to, że jego życie było bogatsze od filmów klasy „B”. Zbyt było bogate, zbyt silnie nacechowane emocjami, szczególnie patriotyzmem, żeby się dało pokazać je na płaskim ekranie. Zwłaszcza, że patriotyzm dzisiaj to nie jest wartość wzbogacająca filmy sensacyjne. Niestety. Ten wartościowy, nieprzeciętny i piekielnie odważny człowiek (trzeba się było diabła nie bać, żeby dobrowolnie oddać się w ręce gestapo podczas warszawskiej łapanki) po wojnie, 8 maja 1947 roku, został aresztowany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i rozstrzelany po sfingowanym procesie 25 maja 1948 roku. Do dzisiaj nie wiadomo, gdzie spoczywają jego prochy: być może pod płotem Powązek, być może na łące przylegającej do cmentarza służewieckiego. Pilecki, przypomnę, został zrehabilitowany dopiero w 1991 roku. Adam Cyra, starszy kustosz Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, autor wielu książek i artykułów z historii obozu, zadał sobie mnóstwo trudu, by dotrzeć do materiałów dotąd nieznanych, nie publikowanych we wcześniejszych pracach poświeconych rotmistrzowi Pileckiemu. Odkrył m.in. w archiwum Urzędu Ochrony Państwa klucz do częściowo zaszyfrowanego „Raportu W”, który Pilecki przekazał jesienią 1943 roku Komendzie Głównej AK w Warszawie. W relacji tej ze względow bezpieczeństwa zamiast nazwisk Pilecki umieścił liczby. Dzięki odkrytemu kluczowi dr Cyra zestawił i opublikował nazwiska ponad 200 więźniów KL Auschwitz. Biografia składa się z dziewięciu rozdziałów w ujęciu chronologicznym. Najobszerniejsze fragmenty dotyczą bodaj najbardziej fascynującego okresu z życia Pileckiego – pobytu i tajnej działalności wojskowej w KL Auschwitz oraz jego ucieczki z obozu i dalszej walki konspiracyjnej. Książka Adama Cyry (z przedmową byłego oficera AK i więźnia Auschwitz, Józefa Garlińskiego z Londynu, który w 1974 roku wydał na Zachodzie książkę „Oświęcim walczący”, przypominającą postać Pileckiego) wzbogacona została o zdjęcia obozowe więźniów należących do konspiracyjnego Związku Organizacji Wojskowej, o zdjęcia z wielu archiwów i zbiorów prywatnych, m.in. Marii Pileckiej i Andrzeja Pileckiego. Kończy ją pełny raport rotmistrza Pileckiego z 1945 roku. Praca składa się z 430 stron i powinna się stać lekturą obowiązkową w świecie przeżywającym kryzys wartości. Żebyśmy nie zapomnieli, bo narody, które tracą pamięć, tracą życie. To maksyma stara, lecz trzeba ją często przywoływać. Książka Adama Cyry jest właśnie takim przywołaniem. Stanisław Bubin, Ochotnik do obozu, „Dziennik Zachodni” z 29.09.2000 r.

Paweł Dąbrowski
19 kwietnia 2009 (19:23)
Do Prudent
Chodziło mi o to, że skoro już było takie głosowanie, to polscy deputowani powinni zagłosować jednomyślnie za poprawkami. Odłożyć na bok partyjne spory. Ale jak widać i w takiej sprawie ważniejsze są kłótnie, niestety...

Ech
8 maja 2009 (13:27)
nie dońca Panie Dąbrowski
tutaj nie chodzi o że jak ktoś powie A to już trzeba gonicw piętkę i wołać zagłosujmy za... Po co mieszać jedno drugim. Wnuczka Pileckiego ma dość, ja też mam dość gdy jedna czy druga partia jedzie sobie z hipokryzją na bohaterach narodowych do tego tak tragicznych postaciach. Wszystko potrafimy k...utopić w gównie, Pilecki nie robił tego, by jakiś p... PiS teraz wygłaszało i robiło awantury na jego temat wszędzie gdzie popadnie, chcąc w ten sposób zyskać w sondażach...To gówno nie partia...zapytajcie się ich ile wiedzą na temat Pilcekiego a potem rozmawiajcie o tym, będzie podobnie jak z Biblią, zna ją 3% Polaków, a wszyscy to super katolicy.

Guśka
30 maja 2009 (10:34)
Wstyd
I tyle... a potem wykładowcy na studiach mówią, że świat jest szary i przykładów nie ma. Źródeł nadziei też nie ma. A jeśli im wspomnieć o naprawdę kryształowych ludziach, którzy zapisali się dobrze w pamięci najbliższych i nie ma się do czego przyczepić również w ich życiu prywatnym, wtedy słyszę zarzuty, że to przerysowane bo za piękne, by mogło byc prawdziwe....
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Ostatnia ofiara wojny Jom Kippur

W czerwcu 2007 r. arabskie media obiegła wiadomość o śmiertelnym wypadku pewnego egipskiego biznesmena. Aszraf Marwan, bo o nim mowa, w niewyjaśnionych okolicznościach wypadł z tarasu swojego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".