Dołącz do naszego zespołu Dołącz do naszego zespołu Subskrybuj kanał RSS mojeopinie.pl Subskrybuj RSS
mojeopinie.pl Start Polityka Gospodarka Media Historia Kultura Podróże Ekologia Tydzień Subiektyw
Energia - paliwa Gospodarka - Świat Gospodarka z kraju
Redakcja mojeopinie.pl poleca w tej kategorii
Chińska gospodarka w 2010 roku

Wiara w chińską gospodarkę czasem zadziwia nawet największych optymistów. Na wszelkie problemy dzisiejszego świata, od cen akcji, złota,...

Gigantyczne zadłużenie USA w.... Chinach

Dość znaną kwestią jest zadłużenie się USA w Chinach. Rząd Stanów Zjednoczonych sprzedał Chińczykom obligacje za blisko 700 miliardów...

Yuan – waluta międzynarodowego sporu

Podczas ostatniej wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz wysokich przedstawicieli Unii Europejskiej w Państwie Środka, głównym tematem...

Wróg nr 1 w Japonii – deflacja

Od czasów Johna Maynarda Keynesa banki centralne na całym świecie wielokrotnie musiały walczyć z zagrożeniem zbyt wysokiej inflacji. W Europie...

Historia kryzysu: Bańka na rynku nieruchomości

W swojej wydanej w 2004 roku książce „Made in USA” Guy Sorman, nie pierwszy i nie ostatni, zdecydował się odbyć...

Najcześciej czytane teksty kategorii w ciągu ostatnich 30 dni
Burdż Chalifa – wyżej po marzenia wikimedia commons, GNU,Imre Solt

Stało się. 4 stycznia 2010 roku oficjalnie otwarto najwyższy budynek świata. Był to akt pod wieloma względami symboliczny – i choć być... wikimedia commons, GNU,Imre Solt

Kolej na bardzo szybką kolej cz.1

Polska kolej ma prawie pół wieku opóźnienia. Do japońskiej. Od 1. października 1964 roku, punktualnie z rozpoczęciem Olimpiady letniej w...

Hiszpanie boją się bezrobocia

Rekordowe w skali „starej” Unii Europejskiej bezrobocie dotknęło w zeszłym roku Hiszpanię, która ewidentnie nie radzi sobie z kryzysem...

10 strategii na 2010 rok

Wielu inwestorów obawia się rozwoju wypadków w 2010 roku. Mimo przekonania, że ten rok będzie lepszy od poprzedniego, nadal pozostaje wiele...

Reguła Volckera - Czy Obama zakończy erę banków „zbyt dużych by upaść”?

W towarzystwie Paula Volckera - jednego z najbardziej poważanych szefów FED-u w historii tej instytucji - prezydent Barack Obama dopiero po roku...

Ostatnio komentowane
Reguła Volckera - Czy Obama zakończy erę banków „zbyt dużych by upaść”?

W towarzystwie Paula Volckera - jednego z najbardziej poważanych szefów FED-u w historii tej instytucji - prezydent Barack Obama dopiero po roku...

Yuan – waluta międzynarodowego sporu

Podczas ostatniej wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz wysokich przedstawicieli Unii Europejskiej w Państwie Środka, głównym tematem...

Burdż Chalifa – wyżej po marzenia wikimedia commons, GNU,Imre Solt

Stało się. 4 stycznia 2010 roku oficjalnie otwarto najwyższy budynek świata. Był to akt pod wieloma względami symboliczny – i choć być... wikimedia commons, GNU,Imre Solt

Hiszpanie boją się bezrobocia

Rekordowe w skali „starej” Unii Europejskiej bezrobocie dotknęło w zeszłym roku Hiszpanię, która ewidentnie nie radzi sobie z kryzysem...

Szokujące prognozy na 2010 rok

Duński Saxo Bank jak co roku, publikuje dziesięć fatalistycznych prognoz, które jeżą włos na głowie największym pesymistom. Jak przyznają...

Wybrane teksty

Kryzys gospodarczy na świecie
Reguła Volckera - Czy Obama zakończy erę banków „zbyt dużych by upaść”?

W towarzystwie Paula Volckera - jednego z najbardziej poważanych szefów FED-u w historii tej instytucji - prezydent Barack Obama dopiero po roku urzędowania zaproponował nowe rozwiązania odnośnie regulacji rynków finansowych. Komentatorzy... Czytaj więcej

Wywiady z ludźmi gospodarki
Przeciwko każdej formie państwa - wywiad z profesorem de Soto

O socjalistycznej naturze banków centralnych, kryzysie finansowym i rozszerzeniu Unii jako boskim błogosławieństwie dla Europy. Wywiad z jednym z czołowych reprezentantów austriackiej szkoły ekonomicznej, profesorem Jesúsem Huerta de Soto,... Czytaj więcej

Tagi

Wybrani autorzy

Zaskakująca decyzja Boliwii w sprawie wydobycia litu

surowce energetyczne · baterie litowo-jonowe · silniki hybrydowe · 13 listopad 2009 (17:12)

W marcowym artykule na temat projektu eksploatacji największych na świecie pokładów litu, znajdujących się w boliwijskim solnisku Salar de Uyuni , staraliśmy się omówić znaczenie jakie może on mieć w kontekście stymulacji najsłabszej ekonomii południowoamerykańskiej. Zaprezentowaliśmy też szereg dróg, którymi może pójść boliwijski prezydent Evo Morales, by jak najlepiej przełożyć teoretyczny potencjał złóż na wymierne korzyści dla swego narodu. Dziś wiadomo już, że pan Morales dokonał wyboru. Nadszedł więc czas na ponowne rozpatrzenie tematu.

13 października boliwijskie Ministerstwo Górnictwo opublikowało oświadczenie, w którym czytamy:

„Minister Górnictwa Boliwii – Luis Alberto Echazú – potwierdził, że patenty na wydobycie litu z Salar de Uyuni w departamencie Potosí pozostaną pod kontrolą rządu Boliwii”.
Oznacza to, że pan Morales zdecydował się na obranie najbardziej ryzykownej z zaprezentowanych dróg – nie zezwoli na inwestycje zagranicznych korporacji zainteresowanych wydobyciem i obróbką metalu niezbędnego do produkcji baterii litowo-jonowych. Przyczyna jest prozaicznie prosta. Żadnej z firm nie zależy na wybudowaniu zakładów do montażu baterii – zainteresowani są wyłącznie wydobyciem i wstępnym oczyszczeniem surowca, zaś akumulatory produkować chcą poza granicami kraju. To z kolei nie wystarcza panu Moralesowi, czemu dał wyraz już kilkakrotnie, albowiem interesuje go także wybudowanie rafinerii litu oraz zakładów montujących baterie. We wrześniu oświadczył na konferencji prasowej w Madrycie:
„Firmy szanujące boliwijskie normy będą mile widziane. Szukamy inwestorów zarówno w sektorze prywatnym jak i państwowym. Chcemy partnerów – nie właścicieli naszych zasobów naturalnych”.
Nie wyklucza też możliwości montażu pojazdów o napędzie hybrydowym, aczkolwiek na pewno nie nastąpi to w najbliższej przyszłości. Obecnie w Uyuni powstaje pilotowy zakład ekstrakcji litu z zawierającej metal solanki, którego celem jest ewaluacja złóż, opracowanie najefektywniejszej metody rafinacji oraz kształcenie boliwijskich specjalistów w tej dziedzinie. Oświadczenie Ministerstwa Górnictwa donosi, że jego budowa jest już w 70 procentach ukończona, zaś produkcja powinna ruszyć w przyszłym roku. Tymczasem ogłoszono już plan budowy dużo większej rafinerii, która docelowo ma produkować 30 tysięcy ton litu rocznie, co stanowi 30 procent obecnego światowej produkcji. Zakład ma być gotowy w roku 2013/14. Jego planowany koszt to 250-300 milionów dolarów. Mając na uwadze nie najlepszą kondycję boliwijskiej gospodarki to spora suma. Pierwotnie Evo Morales deklarował gotowość do zainwestowania 200 milionów dolarów, zaś teraz – oprócz kosztu wybudowania zakładu – będzie też musiał znaleźć dodatkowe 500 milionów na pokrycie wydatków związanych z modernizacją infrastruktury (głównie sieci komunikacyjnej), wybudowaniem nowego rurociągu gazowego oraz zapewnieniem odpowiedniego zaplecza energetycznego. Ewentualne plany wybudowania zakładów montażu akumulatorów wiążą się z dodatkowymi kosztami rzędu miliarda dolarów. Boliwia nie może sobie w tej chwili pozwolić na taką inwestycję, w związku z czym rząd kraju musiałby zaciągnąć pożyczkę. Czy to gra warta świeczki? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jak najbardziej tak. Tak wielkie zasoby najlżejszego metalu zapewniłyby bowiem stałe wydobycie na wiele setek lat. Jednakże głębsza analiza tematu nie napawa już takim optymizmem.

Wprawdzie w innym oświadczeniu boliwijskiego Ministerstwa Górnictwa czytamy, że zawartość litu w solance z Salar de Uyuni jest równie wysoka jak w chilijskich złożach w Salar de Atacama, a w dodatku takie skoncentrowanie występuje w Uyuni w kilku miejscach, to dane te nie znajdują poparcia w innych źródłach. Angielska firma konsultingowa Roskill Information Services twierdzi, że stosunek magnezu do litu w Uyuni jest dużo wyższy niż ma to miejsce w przypadku solanki z Atacamy czy argentyńskiego solniska Hombre Muerto, co prowadzi do wyższych kosztów wydobycia i rafinacji. Ponadto większa wysokość negatywnie odbije się na procesie oczyszczania, bowiem czas odparowywania wody jest dłuższy (zawierającą lit solankę odparowuje się w specjalnych sadzawkach na świeżym powietrzu). Morales będzie też borykał się z problemem corocznego zalewania solniska, co jeszcze bardziej rozcieńcza solankę.

Na niekorzyść Boliwii przemawiają też ostatnie raporty na temat potencjalnego zagrożenia związanego z wzrostem popytu na lit. Wprawdzie specjaliści nie są tu jednomyślni, lecz osobiście skłaniam się ku danym zaprezentowanym przez geologa nazwiskiem R. Keith Evans , według którego światu nie grozi wyczerpanie zasobów litu.

Optymistycznie do tematu podchodzi też Charles Gassenheimer, prezes firmy Ener1 montującej akumulatory dla norweskiego producenta samochodów Think Global:


„Widziałem kilka negatywnych raportów sugerujących, że świat jest w niebezpieczeństwie wyczerpania (zasobów litu – red.), lecz nie uważam ich za miarodajne. Ilość litu w baterii litowo-jonowej jest bardzo mała w porównaniu z innymi substancjami – to tylko 3 do 4 procent naszych kosztów materiałowych. Kiedy patrzę na inne sprawy niepokojące mnie w kontekście baterii dla samochodów, zaopatrzenie w lit nie znajduje się na tej liście. Do roku 2020 nie powinno być z nim problemów”

Kompletnie przeciwstawny pogląd prezentuje organizacja Meridian International Research w swym badaniu zatytułowanym „ The Trouble with Lithium”. Jego autor – William Tahil twierdzi, że światowe rezerwy pierwiastka, skoncentrowane w Chile, Boliwii, Argentynie i Chinach, to zaledwie 6,2 miliona ton. Doszedł on do wniosku, że ekspansja szeroko pojętego przemysłu elektronicznego (w szczególności chodzi tu o telefonię komórkową oraz przenośny sprzęt elektroniczny jak laptopy, kamery wideo, aparaty fotograficzne czy odtwarzacze mp3), jak również planowany rozwój sektora pojazdów elektrycznych, doprowadzą do zwiększenia popytu na lit i mogą przełożyć się na coraz gorsze stosunki między Stanami Zjednoczonymi i Ameryką Południową:

„Analiza wykazała, że świat opierający się na licie jako źródle energii pojazdów elektrycznych niebawem może stanąć wobec jeszcze większych ograniczeń, niż ma to dziś miejsce w przypadku ropy”.


Ten czarny scenariusz najbardziej sprzyjałby wzmocnieniu pozycji Boliwii na światowych rynkach litu, bowiem chcąc nie chcąc świat prędzej czy później musiałby zapukać do drzwi Moralesa. Tymczasem jednak trzy największe firmy zajmujące się wydobyciem pierwiastka, znane jako „litowa trójca” spółki SQM (Chile), FMC (Argentyna) i Chemetall/Rockwood (USA/Chile) w ogóle nie są zainteresowane Boliwią, ponieważ według Paula J. Norrisa z FMC same mogą jeszcze zwiększyć produkcję, i to po niższych kosztach.

„Boliwijczycy wydają około 400 milionów dolarów na zakład w Uyuni, ale FMC, Chemetall czy SQM mogą zwiększych produkcję za ułamek tej sumy.”

Tezę tą potwierdzają słowa jednego z analityków banku Credit Suisse – Johna McNulty:

„Każda z korporacji wchodzących w skład litowej trójcy może zwiększyć produkcję o 25 procent za pomocą inwestycji rzędu 40-50 milionów dolarów”

W styczniu w Santiago de Chile odbyła się konferencja poświęcona zagadnieniom litu – 2009 Lithium Sypply & Markets Conference. Światowe zasoby pierwiastka określono tam na około 30 milionów ton, z czego 7,6 miliona ton można wydobyć metodą górniczą, zaś 17,6 miliona ton za pomocą odparowywania solanki. Ta druga metoda jest dużo tańsza, co z jednej strony powinno sprzyjać Boliwii w znalezieniu rynków zbytu na swój surowiec, z drugiej zaś przypominam, że koszty rafinacji prawdopodobnie będą tam wyższe niż w Chile czy w Argentynie. Evo Morales musi więc znaleźć sposób na dołączenie do litowego wyścigu po konkurencyjnych cenach. W przeciwnym razie może skończyć jak firmy eksploatujące amerykańskie złoża metodą górniczą w latach 90-tych, kiedy to dramatyczne obniżenie ceny surowca przez SQM z 4000 USD za tonę do 1400 USD skutecznie wyparło z rynku nowych producentów, albowiem ich koszta produkcji były dużo wyższe.

Na czerwcowej Deutsche Bank „Alternative Energy Conference” prezes Chemetall/Rockwood – Seifi Ghasemi, stwierdził:

„Nawet jeśli amerykański rynek motoryzacyjny został w 100 procentach zelektryfikowany, lit z Salar de Atacama w Chile mógłby zaspokoić zapotrzebowanie rynku przez co najmniej 100 lat. Przy poziomie 10 procentowej penetracji rynku, zasoby te wystarczyły by na 216 lat.”
W 2015 roku (czyli mniej więcej w momencie ukończenia budowy boliwijskiej rafinerii) zapotrzebowanie sektora motoryzacyjnego na lit szacuje się na zaledwie 10 tysięcy ton. W 2020 roku może ono jednak skoczyć do 81 tysięcy ton.

Kilka dni po ogłoszeniu przez boliwijskie Ministerstwo Górnictwa decyzji o samodzielnym eksploatowaniu złóż w Salar de Uyuni, SQM wydał oświadczenie o 20 procentowym obniżeniu ceny węglanu litu oraz wodorotlenku litu w celu pobudzenia popytu, jak również zapowiedział zwiększenie produkcji do 40 tysięcy ton rocznie.

W ciągu ostatniego roku cena akcji spółki, notowanej na parkietach Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych (NYSE: SQM), wzrosła z 18 do 40 dolarów.

Marcin Mieluch

Najnowsze z kategorii

śledzik


ocena użytkowników
rankingrankingrankingrankingrankingranking
średnia: 5.7

Polecane tematy

Kambodża - w królestwie dolara

„W promieniu kilometra od ruin Banku Narodowego ulice są dosłownie zasłane banknotami. Wiatr porozwłóczył je po rynsztokach, trawnikach i żywopłotach. Chwilami trudno odróżnić... Przeczytaj więcej

Ustawa o parytetach płci. Dlaczego pomimo swoich...

W PRL-u ludzie o chłopsko-robotniczym pochodzeniu mieli łatwiej żeby dostać się na studia. W latach sześćdziesiątych w Stanach Zjednoczonych ludzie pochodzący z mniejszości... Przeczytaj więcej

Polska drugą Argentyną? Niekoniecznie

Nie za bardzo wierzę, że Polacy bardziej od innych narodów skłonni są do narzekania. Różne zdawałoby się „polskie” przywary występują w każdym narodzie, niezależnie od... Przeczytaj więcej

MojeOpinie.pl na Facebooku
O nas · Polityka prywatności · Regulamin serwisu · Redakcja · Reklama · Kontakt
Copyright © 2007-2009 mojeopinie.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.