Zdumiewające dzieje powojennej Luftwaffe cz. 1
    lotnictwo31 · Niemcy74
2010-02-28
O lotnictwie bojowym Trzeciej Rzeszy napisano już dawno temu grube tomy, setki książek mniejszego formatu oraz wiele tysięcy artykułów w prasie wszelkiego rodzaju. Tymczasem niemal równie fascynujące i tragiczne dzieje Luftwaffen der Bundeswehr (Broni Powietrznych Obrony Federalnej), też powszechnie (w skrócie) określanej jako Luftwaffe nie doczekały się dotąd nawet dziesiątej części tej uwagi. Tymczasem jest to zagadnienie nie tylko ciekawe dla miłośników bojowych samolotów odrzutowych, ale też pouczające dla każdego, kto zadaje sobie pytania o istotę demokracji i możliwe w jej ramach nadużycia. Można też na tym przykładzie prześledzić w sposób wręcz modelowy, jak wygląda wzajemne oddziaływanie polityki cywilnej i wojskowej.

www.cavok-aviation-photos.net

Dzieje dwóch najbardziej „kultowych” samolotów produkcji amerykańskiej używanych w powojennej Luftwaffe: F-104 i F-4, są w światowym internecie omówione niezwykle szeroko. Nie będę tu zatem powielał opisów technicznych i innej twórczości mającej służyć wyłącznie oddaniu hołdu tym wspaniałym (acz niezwykle trudnym i wymagającym, często niebezpiecznym, przeznaczonym dla – jak to się określa – prawdziwych mężczyzn) maszynom. Ukażę je jako to, czym były w swej istocie: narzędziem polityki według recepty Clausewitza, w ramach której posiadanie sił zbrojnych i ich możliwe oraz rzeczywiste użycie jest pełnowartościowym i nie budzącym wątpliwości środkiem osiągania celów postawionych państwu. Za takie rozumienie polityki przez autorytarne rządy Adenauera i Erhardta oraz za równowagę strachu wielkich mocarstw zwaną niezbyt trafnie zimną wojną narodowi niemieckiemu przyszło zapłacić gorzką i wysoką cenę, mierzoną setkami ludzkich istnień, które trzeba było złożyć na ołtarzu samolotów śmierci. Ta straszna cena była zwierciadlanym odbiciem strasznej ceny zapłaconej przez ponad dwa tysiące ofiar muru berlińskiego i wewnątrzniemieckich umocnień granicznych.

Odrodzenie sił zbrojnych Niemiec Zachodnich

Niemcy zostali dwukrotnie pozbawieni prawa do posiadania własnych sił zbrojnych. Po raz pierwszy po pierwszej wojnie światowej, traktatem wersalskim w wyniku paryskiej konferencji pokojowej (1919) oraz po raz drugi, w wyniku postanowień konferencji poczdamskiej (1945). Już wkrótce tzw. ład poczdamski zachwiał się i runął pod wpływem podmuchów zimnej wojny, która w wyniku pierwszego kryzysu berlińskiego (1948-49), a następnie wojny koreańskiej (1950-53) była już bliska przejścia w trzecią wojnę światową. Amerykanie i Brytyjczycy zdali sobie sprawę, że albo wytworzą w Europie sytuację silnego odstraszania albo prędzej czy później pancerno-motorowe dywizje ludzi radzieckich i ich sojuszników będą pełnić straż na wybrzeżach Atlantyku. Lekcje, jakie dała naiwnym pacyfistom i humanistom historia najnowsza były jeszcze w świeżej pamięci.

Po kilku latach dobrego sprawowania i zakończeniu procesu denazyfikacji Republika Federalna Niemiec została uznana za partnera godnego wciągnięcia do tego wysiłku i na dłuższą metę wręcz pod tym względem niezbędnego. W 1955 Niemcy Zachodnie zostały przyjęte do NATO i zaczęła się ich remilitaryzacja. Częścią ponownego uzbrojenia państwa Adenauera były ograniczone (pod względem siły rażenia swych samolotów) siły powietrzne.

F-84 i F-86 w służbie Luftwaffe

W 1956 zaczęło się tworzenie powojennej Luftwaffe w postaci gotowych do walki jednostek. Ze Stanów Zjednoczonych przybył pierwszy wyszkolony do służby na nowoczesnych odrzutowcach rocznik ochotników. W listopadzie zaczęło się przekazywanie samolotów bojowych typów F-84 Thunderstreak (myśliwsko-bombowych)) i F-86 Sabre (myśliwskich). Niemcy zamówili łącznie ponad 4 i pół tysiąca samolotów szkolnych, szkolno-bojowych oraz bojowych, w tym najnowsze amerykańskie myśliwce przechwytujące F-100F Super Sabre. Amerykanie nie zamierzali spełnić aż tak wygórowanych żądań. Zdawali sobie sprawę, że posiadając taką potęgę lotniczą Niemcy zachodni mogliby wymknąć się spod kontroli, tj. pokusić się o odbicie siłą terytorium NRD oraz odzyskanie dawnych ziem wschodnich. Oznaczałoby to, że uda im się rozpętać trzecią wojnę światową, a na tym nikomu szczególnie nie zależało...

W wyniku w ramach NATO-wskiego mechanizmu pomocy wojskowej postanowiono przekazać im kilkaset sztuk lekkich, jednomiejscowych F-84 i F-86 wycofywanych właśnie (a zarazem jeszcze dalekich od całkowitego zużycia) powoli ze służby w siłach powietrznych Stanów i Kanady. Łącznie było to 938 sztuk myśliwców, samolotów szturmowo-myśliwskich oraz rozpoznawczych typów F-84 i F-86, z czego tylko 88 miało możliwość strzelania rakietami powietrze-powietrze. Uznano, że na początek – do osłony własnych wojsk i rażenia wrogich na linii frontu – to wystarczy. Przy tym trzeba też było ograniczyć apetyty z punktu widzenia strony zachodnioniemieckiej. Okazało się jasno, że dziesięcioletnia przerwa w szkoleniu kadr, w czasie której minęła epoka samolotów tłokowych, będzie wymagać jeszcze kilku lat usilnego odrabiania. 139 samolotów zostało rozbitych, a 62 pilotów zginęło mimo że Sabre’y cieszyły się ogólnie na świecie dobrą sławą jako poddające się bez oporu woli pilota. Dla równowagi warto dodać, że z kolei Thunderstreaki miały największą wypadkowość, w tym w lotnictwie amerykańskim (zbyt mała siła ciągu silnika w stosunku do masy własnej i 4 ton przenoszonego uzbrojenia). W tym czasie budowano już jednak prototypy samolotu, który miał dorównać F-84 pod względem trudności w opanowaniu go w powietrzu, a zarazem roztoczyć nieodparty miraż potęgi przed ludźmi decydującymi o dalszym rozwoju Luftwaffe.

F-104 czyli jak się kończy nadmiar ambicji

Najogólniej rzecz biorąc wielka pomyłka, jaką okazał się Starfighter była owocem jednostronnej i schematycznej, a na dodatek jednoznacznie przedwczesnej koncepcji myśliwca typu: dopędź-zaatakuj-odskocz. Myśliwiec ponaddźwiękowy wielkich szybkości i przyspieszeń z fenomenalnym uzbrojeniem rakietowym to była zapowiedź przyszłości, która ziściła się w aluminium i stali dopiero dwadzieścia lat później. Technika lat pięćdziesiątych nawet w najwyżej rozwiniętym państwie ówczesnego świata była na to po prostu za słaba. Chcąc osiągnąć wielką szybkość wznoszenia, duże przyspieszenia i prędkość równą dwukrotnej prędkości dźwięku (w okresie, gdy zaczęła się jego produkcja seryjna, Starfighter był najszybszym obiektem latającym na świecie) trzeba było poświęcić wszystko inne, od możliwości toczenia manewrowych walk powietrznych na małych i średnich prędkościach po bezpieczeństwo pilotów i obsługi naziemnej.

Kadłub Starfightera miał niezwykle wąski przekrój poprzeczny. Dołożono doń dwa malutkie skrzydełka. Cały samolot był naprawdę mały w porównaniu do wszystkich innych ówczesnych myśliwców bombardujących. Jednak przy ówczesnych silnikach (stosunkowo mała moc w stosunku do masy i zużycia paliwa) tylko coś takiego mogło spełnić zadania związane z koncepcją niezwykle szybkiego dopędzenia nieprzyjacielskich samolotów i zestrzelenia ich przy pomocy zaskakującego ataku rakietowego z tylnej półsfery. Koncepcja ta stanowiła odpowiedź na doświadczenia wojny koreańskiej i miała w założeniu doprowadzić do uzyskania całkowitej przewagi w powietrzu w następnym podobnym starciu między Wschodem a Zachodem. Zamiast tego w czasie kolejnej wielkiej wojny zastępczej (zastępującej trzecią wojnę światową, której ze względu na na istnienie broni atomowo-wodorowej nikt nie odważył się rozpętać) w wyniku prób wprowadzenia jej w życie doszło do przerażających strat lotnictwa amerykańskiego w ludziach i sprzęcie. Sam F-104 doznał na tej wojnie (tzw. wietnamskiej) jako myśliwiec niesamowitej kompromitacji. Czarny dzień Starfighterów nastał 20 IX 1965. Trzy z nich zostały utracone w walce nad wyspą Hajnan; jeden zestrzelony przez myśliwiec Shenyang F 6 (chińska odmiana MiGa-19); dwa zderzyły się w powietrzu podczas próby odpędzenia maoistowskich żołnierzy od pilota, który wyskoczył na spadochronie. Podobnie wyglądały walki powietrzne toczone przez pilotów tajwańskich; dwa zestrzelenia za cenę dwóch utraconych maszyn własnych. Mit F-104 jako myśliwca przechwytującego prysł niczym bańka mydlana.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Szwajcarska reduta

Rzym i Sparta stały zbrojne i wolne przez wiele wieków. Szwajcarzy zaś są bardzo zbrojni i bardzo wolni. N. Machiavelli "Książę"
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".