Zdumiewające dzieje powojennej Luftwaffe cz. II
lotnictwo29 · modernizacja armii28 · NATO71 · Niemcy70
2010-05-31
Autor: Grzegorz Wasiluk
Lata osiemdziesiąte zeszłego stulecia naznaczyły w zachodnioniemieckiej Luftwaffe ostatnie już, ale za to naprawdę paskudne wypadki w wykonaniu Starfighterów i Phantomów. Dalszy los niewydarzonych F-104 był przesądzony, gdyż w tym samym czasie zaczęło je zastępować „zmiennoskrzydłe cudo” – Panavia Tornado. Wraz z Leopardem 2 była to maszyna bojowa odpędzająca skutecznie strach przed powtórnym przetoczeniem się przez Niemcy walców pancernych ludzi radzieckich i ich wasali. Strachy prysły, Układ Warszawski przestał istnieć, a zjednoczone Niemcy weszły w posiadanie z kolei „cuda” supermanewrowego – Mig-29, co oddało nieocenione usługi państwom NATO i ... Rosji.
Pierwsza część historii Luftwaffe
Począwszy od 1965 do budowy takiego samolotu przymierzały się wspólnie W. Brytania i Francja. Sprzeczności, jakie niebawem zarysowały się w stosunkach między Francją a pozostałymi państwami zachodnioeuropejskimi sprawiły, że prezydent de Gaulle podjął strategiczną decyzję o bezterminowym poleganiu wyłącznie na własnych siłach w dziedzinie zapewnienia obrony narodowej V Republiki. Mimo to wyniki trwających dwa lata badań nie zostały zmarnowane. Na mocy specjalnego porozumienia między rządem w Londynie a Europejską Wspólnotą Gospodarczą dane tego rodzaju zostały objęte programem bezwarunkowej wymiany osiągnięć technicznych. Kiedy w ’68 Niemcy Zachodnie, Belgia, Holandia, Włochy i Kanada utworzyły tzw. trust mózgów pracujący nad następcą F-104 w postaci samolotu budowanego na miejscu (F-104-Replacement-Group), ich specjaliści mieli dostęp do wyników prac nad Anglo-Francuskim Projektem Zmiennej Geometrii. W. Brytania postanowiła przyłączyć się do tej inicjatywy, odzyskując w ten sposób poniesione nakłady.
Stronę brytyjską zmuszała zresztą do tego sytuacja. Używane w tym czasie w RAF bombowce Canberra i Buccanner były przestarzałe, a nawet wręcz zużyte. Myśliwce F.6 produkcji krajowej nie miały rakiet strzelających poza zasięg widzialności wzrokowej i były bezradne wobec projektowanych właśnie radzieckich szybkich bombowców strategicznych, o których odpowiednie służby NATO-wskie miały szereg wiadomości. Dalsze zakupy Phantomów uznano za niecelowe wobec ich niezbyt imponujących osiągnięć nad Wietnamem i Laosem. Amerykańskie wysiłki zmierzające do tego, aby móc nadal wytwarzać ten kosztowny w utrzymaniu i często nieobliczalny samolot na eksport, podczas gdy ich własne lotnictwo zostanie uzbrojone w nowsze i o wiele bardziej perspektywiczne konstrukcje, (projekt F-4E International Phantom, oparty na doświadczeniach montowanego w Anglii pokładowego F-4K z silnikiem od Rolls Royce’a) rozbiły się o mur niechęci.
28 III 1969 w Monachium zarejestrowano konsorcjum Panavia, mające budować wielozadaniowe samoloty bojowe (Multi Role Combat Aircraft; program MRCA). Ustalono, że będzie się dokonywać okresowych ocen postępu prac badawczo-rozwojowych i że każdy z krajów-uczestników konsorcjum Panavia ma prawo się wycofać. Skorzystała z tego prawa Holandia (we wrześniu), natomiast dalsze słabsze (przemysłowo) kraje w ogóle doń nie weszły. Kanada i Belgia nie miały tak wielkich tradycji lotniczych ani podobnych rozterek. Rządy obu krajów dowiedziawszy się, co projektują Niemcy i Włosi do spółki z Anglikami (wielki, kosztowny i długotrwały program badań prowadzący do uzyskania drogich i ciężkich samolotów „do wszystkiego”) doszły do wniosku, że taka „zabawa” ich nie interesuje. Po pierwsze, nie będąc wystawione na bezpośrednie spotkania z siłami powietrznymi państw komunistycznych uważały, że mają pilniejsze wydatki. Po drugie liczyły na to, że w razie potrzeby zdążą zakupić jakieś samoloty produkcji amerykańskiej. Po trzecie wobec okoliczności numer 1 przyjęły założenie poszukiwania raczej samolotów tańszych, o mniejszych możliwościach, które wyrówna zintegrowany system obrony powietrznej terytorium kraju.
Tymczasem inżynierowie w zakładach Messerschmitta, BAC (British Air Corporation) i FIAT przystąpili do projektowania samolotu stanowiącego prawdziwą rewolucję w strategii użycia taktycznego lotnictwa bojowego. Wszystkie jego właściwości miały zostać podporządkowane koncepcji przełamania obrony powietrznej nieprzyjaciela oraz precyzyjnego porażenia kluczowych składników jego machiny wojennej. Przyjęło założenie, że głównym przeciwnikiem MRCA będą siły Układu Warszawskiego, posiadające niezwykle rozwiniętą sieć stałych i ruchomych radarów, a także przeciwlotniczych środków rażenia oraz ogromne siły lotnicze. Same tylko państwa satelickie ZSRR w Europie posiadały po kilkaset Mig-ów 21. Jedynym sposobem przeciwstawienia się tej przewadze ilościowej było postawienie z całym naciskiem na przewagę techniczną. Super samoloty Europy Zachodniej miały jednocześnie bronić własnych wojsk i atakować nieprzyjacielskie, a poza tym izolować pole walki (uniemożliwić dowóz amunicji i innych rzeczy niezbędnych do prowadzenia natarcia przez wojska lądowe), a nawet odpierać desanty od strony morza. MRCA miał nadlatywać nad silnie bronione cele unosząc się tuż nad wierzchołkami drzew, prowadzony w sposób zautomatyzowany przez radar sprawdzający wysokość i mapujący teren (zakrywany w czasie lotu przez przeszkody terenowe przed radarami obrony powietrznej), najlepiej w nocy i w złych warunkach atmosferycznych. Postanowiono go wyposażyć w jak najszerszy zestaw środków własnej ochrony (zakłócających tor lotu rakiet). Setki samolotów tej klasy byłyby w stanie przeciąć wszystkie nici łączące prące do przodu tysiące czołgów Układu Warszawskiego z zapleczem, stawiając je, pozbawione paliwa i stałego zaopatrzenia w amunicję, a nawet żywność, przed wyborem; zagłada albo kapitulacja. Wiązało się to z ogromnym wyzwaniem. Większość rozwiązań technicznych zaplanowanych dla tego samolotu trzeba było znacznie udoskonalić w stosunku do tego, czego używano dotąd, a nawet zaprojektować zupełnie od nowa. To wyzwanie zostało jednak podjęte.
Mimo to tak amerykańskie władze państwowe jak komentatorzy prasowi byli dalecy od wyrażania zadowolenia. Po drugiej stronie Atlantyku dowodzono, że zwiększenie możliwości obronnych NATO powinno następować w drodze ujednolicenia uzbrojenia. Prócz korzyści związanych z ułatwieniem współdziałania sił zbrojnych krajów członkowskich z Amerykanami i między sobą oznaczałoby to również ogromną korzyść w postaci zmniejszenia ceny za sztukę broni i sprzętu oraz każdej części zamiennej, co umożliwiłoby utrzymywanie większych sił zbrojnych Paktu Atlantyckiego. Nie da się ukryć, przynajmniej jeśli chodzi o lotnictwo, że w tym, co w takim tonie mówiono i pisano między Atlantykiem a Pacyfikiem zabrakło najmniejszego choćby samokrytycyzmu. [3] Jankesi mieli przecież ogromną szansę w latach pięćdziesiątych na doprowadzenie do tego, aby wszystkie państwa będące z nimi w ścisłym sojuszu przyjęły samoloty bojowe produkcji, a co najmniej na licencji amerykańskiej. Wykorzystali ją w ten sposób, że odsprzedali tym państwom latające trumny. Narzekanie na brak ujednolicenia sił powietrznych NATO było w tej sytuacji równie słabo uzasadnione jak uznanie produkcji ogromnego i niesamowicie drogiego pokładowego myśliwca przechwytującego F-14 Tomcat za rozbijanie jedności NATO. Amerykanie naprawdę potrzebowali takiego samolotu do ochrony własnych lotniskowców, zaś podobny doń Tornado był rzeczywiście pilnie potrzebny w celu zrównoważenia przewagi wojsk Układu Warszawskiego.
Ogółem w lotnictwie Republiki Federalnej służyło 381 Tornado odmian IDS oraz ECR i Recce. W 2006 było ich jeszcze 268. W ostatnich latach pozostały już tylko cztery dywizjony, ponieważ zastępuje się je Eurofighterami. W ’82 zaczęło się przezbrajanie jednostek bojowych w Anglii i Niemczech Zachodnich, w ’84 we Włoszech, a w ’86 dołączyło lotnictwo jedynego klienta eksportowego – Arabii Saudyjskiej. Każdy samolot kosztował w przeliczeniu 19 mln $ (44 mln DM). W ’79 doszło do wypadku; prototyp oznaczony jako 08 rozbił się zabijając obu członków załogi. Mimo to nowy samolot miał się okazać w sumie bezwypadkowy. [4]
22 V 1983 pilot samolotu typu CF-104 G – 27-letni kapitan Alan Stephenson z kanadyjskiego 439 Dywizjonu Myśliwskiego stracił panowanie nad swoim Gwiezdnym Wojownikiem. Chcąc uniknąć uderzenia tracącego ciąg Starfightera w płytę macierzystego lotniska tej jednostki w Baden-Söllingen (niedaleko Frankfurtu nad Menem) na chwilę przed katapultowaniem się skierował go na pobliski las. Zły los sprawił, że spadający „sto czwarty” wyrżnął prosto w samochód, którym przejeżdżał leśną drogą pewien luterański wikary wraz z czwórką dzieci. Wszyscy zginęli na miejscu. [1] Była to już ostatnia katastrofa Starfightera w Niemczech.
Trudne początki „zmiennoskrzydłego cuda”
Począwszy od 1965 do budowy takiego samolotu przymierzały się wspólnie W. Brytania i Francja. Sprzeczności, jakie niebawem zarysowały się w stosunkach między Francją a pozostałymi państwami zachodnioeuropejskimi sprawiły, że prezydent de Gaulle podjął strategiczną decyzję o bezterminowym poleganiu wyłącznie na własnych siłach w dziedzinie zapewnienia obrony narodowej V Republiki. Mimo to wyniki trwających dwa lata badań nie zostały zmarnowane. Na mocy specjalnego porozumienia między rządem w Londynie a Europejską Wspólnotą Gospodarczą dane tego rodzaju zostały objęte programem bezwarunkowej wymiany osiągnięć technicznych. Kiedy w ’68 Niemcy Zachodnie, Belgia, Holandia, Włochy i Kanada utworzyły tzw. trust mózgów pracujący nad następcą F-104 w postaci samolotu budowanego na miejscu (F-104-Replacement-Group), ich specjaliści mieli dostęp do wyników prac nad Anglo-Francuskim Projektem Zmiennej Geometrii. W. Brytania postanowiła przyłączyć się do tej inicjatywy, odzyskując w ten sposób poniesione nakłady.
Stronę brytyjską zmuszała zresztą do tego sytuacja. Używane w tym czasie w RAF bombowce Canberra i Buccanner były przestarzałe, a nawet wręcz zużyte. Myśliwce F.6 produkcji krajowej nie miały rakiet strzelających poza zasięg widzialności wzrokowej i były bezradne wobec projektowanych właśnie radzieckich szybkich bombowców strategicznych, o których odpowiednie służby NATO-wskie miały szereg wiadomości. Dalsze zakupy Phantomów uznano za niecelowe wobec ich niezbyt imponujących osiągnięć nad Wietnamem i Laosem. Amerykańskie wysiłki zmierzające do tego, aby móc nadal wytwarzać ten kosztowny w utrzymaniu i często nieobliczalny samolot na eksport, podczas gdy ich własne lotnictwo zostanie uzbrojone w nowsze i o wiele bardziej perspektywiczne konstrukcje, (projekt F-4E International Phantom, oparty na doświadczeniach montowanego w Anglii pokładowego F-4K z silnikiem od Rolls Royce’a) rozbiły się o mur niechęci.
28 III 1969 w Monachium zarejestrowano konsorcjum Panavia, mające budować wielozadaniowe samoloty bojowe (Multi Role Combat Aircraft; program MRCA). Ustalono, że będzie się dokonywać okresowych ocen postępu prac badawczo-rozwojowych i że każdy z krajów-uczestników konsorcjum Panavia ma prawo się wycofać. Skorzystała z tego prawa Holandia (we wrześniu), natomiast dalsze słabsze (przemysłowo) kraje w ogóle doń nie weszły. Kanada i Belgia nie miały tak wielkich tradycji lotniczych ani podobnych rozterek. Rządy obu krajów dowiedziawszy się, co projektują Niemcy i Włosi do spółki z Anglikami (wielki, kosztowny i długotrwały program badań prowadzący do uzyskania drogich i ciężkich samolotów „do wszystkiego”) doszły do wniosku, że taka „zabawa” ich nie interesuje. Po pierwsze, nie będąc wystawione na bezpośrednie spotkania z siłami powietrznymi państw komunistycznych uważały, że mają pilniejsze wydatki. Po drugie liczyły na to, że w razie potrzeby zdążą zakupić jakieś samoloty produkcji amerykańskiej. Po trzecie wobec okoliczności numer 1 przyjęły założenie poszukiwania raczej samolotów tańszych, o mniejszych możliwościach, które wyrówna zintegrowany system obrony powietrznej terytorium kraju.
Tymczasem inżynierowie w zakładach Messerschmitta, BAC (British Air Corporation) i FIAT przystąpili do projektowania samolotu stanowiącego prawdziwą rewolucję w strategii użycia taktycznego lotnictwa bojowego. Wszystkie jego właściwości miały zostać podporządkowane koncepcji przełamania obrony powietrznej nieprzyjaciela oraz precyzyjnego porażenia kluczowych składników jego machiny wojennej. Przyjęło założenie, że głównym przeciwnikiem MRCA będą siły Układu Warszawskiego, posiadające niezwykle rozwiniętą sieć stałych i ruchomych radarów, a także przeciwlotniczych środków rażenia oraz ogromne siły lotnicze. Same tylko państwa satelickie ZSRR w Europie posiadały po kilkaset Mig-ów 21. Jedynym sposobem przeciwstawienia się tej przewadze ilościowej było postawienie z całym naciskiem na przewagę techniczną. Super samoloty Europy Zachodniej miały jednocześnie bronić własnych wojsk i atakować nieprzyjacielskie, a poza tym izolować pole walki (uniemożliwić dowóz amunicji i innych rzeczy niezbędnych do prowadzenia natarcia przez wojska lądowe), a nawet odpierać desanty od strony morza. MRCA miał nadlatywać nad silnie bronione cele unosząc się tuż nad wierzchołkami drzew, prowadzony w sposób zautomatyzowany przez radar sprawdzający wysokość i mapujący teren (zakrywany w czasie lotu przez przeszkody terenowe przed radarami obrony powietrznej), najlepiej w nocy i w złych warunkach atmosferycznych. Postanowiono go wyposażyć w jak najszerszy zestaw środków własnej ochrony (zakłócających tor lotu rakiet). Setki samolotów tej klasy byłyby w stanie przeciąć wszystkie nici łączące prące do przodu tysiące czołgów Układu Warszawskiego z zapleczem, stawiając je, pozbawione paliwa i stałego zaopatrzenia w amunicję, a nawet żywność, przed wyborem; zagłada albo kapitulacja. Wiązało się to z ogromnym wyzwaniem. Większość rozwiązań technicznych zaplanowanych dla tego samolotu trzeba było znacznie udoskonalić w stosunku do tego, czego używano dotąd, a nawet zaprojektować zupełnie od nowa. To wyzwanie zostało jednak podjęte.
Amerykańskie gderanie
Mimo to tak amerykańskie władze państwowe jak komentatorzy prasowi byli dalecy od wyrażania zadowolenia. Po drugiej stronie Atlantyku dowodzono, że zwiększenie możliwości obronnych NATO powinno następować w drodze ujednolicenia uzbrojenia. Prócz korzyści związanych z ułatwieniem współdziałania sił zbrojnych krajów członkowskich z Amerykanami i między sobą oznaczałoby to również ogromną korzyść w postaci zmniejszenia ceny za sztukę broni i sprzętu oraz każdej części zamiennej, co umożliwiłoby utrzymywanie większych sił zbrojnych Paktu Atlantyckiego. Nie da się ukryć, przynajmniej jeśli chodzi o lotnictwo, że w tym, co w takim tonie mówiono i pisano między Atlantykiem a Pacyfikiem zabrakło najmniejszego choćby samokrytycyzmu. [3] Jankesi mieli przecież ogromną szansę w latach pięćdziesiątych na doprowadzenie do tego, aby wszystkie państwa będące z nimi w ścisłym sojuszu przyjęły samoloty bojowe produkcji, a co najmniej na licencji amerykańskiej. Wykorzystali ją w ten sposób, że odsprzedali tym państwom latające trumny. Narzekanie na brak ujednolicenia sił powietrznych NATO było w tej sytuacji równie słabo uzasadnione jak uznanie produkcji ogromnego i niesamowicie drogiego pokładowego myśliwca przechwytującego F-14 Tomcat za rozbijanie jedności NATO. Amerykanie naprawdę potrzebowali takiego samolotu do ochrony własnych lotniskowców, zaś podobny doń Tornado był rzeczywiście pilnie potrzebny w celu zrównoważenia przewagi wojsk Układu Warszawskiego.
Tornado wchodzi na uzbrojenie
Ogółem w lotnictwie Republiki Federalnej służyło 381 Tornado odmian IDS oraz ECR i Recce. W 2006 było ich jeszcze 268. W ostatnich latach pozostały już tylko cztery dywizjony, ponieważ zastępuje się je Eurofighterami. W ’82 zaczęło się przezbrajanie jednostek bojowych w Anglii i Niemczech Zachodnich, w ’84 we Włoszech, a w ’86 dołączyło lotnictwo jedynego klienta eksportowego – Arabii Saudyjskiej. Każdy samolot kosztował w przeliczeniu 19 mln $ (44 mln DM). W ’79 doszło do wypadku; prototyp oznaczony jako 08 rozbił się zabijając obu członków załogi. Mimo to nowy samolot miał się okazać w sumie bezwypadkowy. [4]
Komentarzy: 8Obywatel IV RP
10 listopada 2010 (20:49)
Bez przesady!
Nie przeginaj z tym, że MIG -29 jest taką super manewrową maszyną. Tornado, czy też bardziej właściwym jego rywalem jest F-16, który spokojnie da mu radę (wojny w Zatoce tego dowodzą).
Nie przeginaj z tym, że MIG -29 jest taką super manewrową maszyną. Tornado, czy też bardziej właściwym jego rywalem jest F-16, który spokojnie da mu radę (wojny w Zatoce tego dowodzą).
od autora
11 listopada 2010 (16:46)
Nie dowodzą niczego.
Jak już wyłuszczyłem w innym miejscu (art. Nadlatuje Mig-35) Arabowie iraccy dostali "dwudzieste dziewiąte" w postaci tak zubożonej, że w połączeniu z niskimi umiejętnościami pilotów oraz fatalną organizacją sił powietrznych to ani przez chwilę nie była walka między równymi przeciwnikami. To już nie były lata 60-te, kiedy to F-4 Phantom pierwszych odmian były tak niedopracowane (zwłaszcza zawodne były rakiety p-p), że szereg pojedynków powietrznych z roku 1965 to były egzekucje wykonane na załogach Widziadeł. W 1991 role się odwróciły. Nad Jugosławią (jest o tym nawet na niby to dokumentalnych filmach propagandowych produkcji amerykańskiej nadawanych latem na Planete) ze względu na wysoki poziom wyszkolenia pilotów Miloszewicza nawet F-15 były o krok od zostania łupem rozwścieczonych południowych Słowian. Zawiodły systemy celownicze; te dwudzieste dziewiąte też miały lipne radary. Tak w ogóle podałem źródła swoich twierdzeń, zachodnie w każdym calu. Do you can't read in English (pdfs)?
Jak już wyłuszczyłem w innym miejscu (art. Nadlatuje Mig-35) Arabowie iraccy dostali "dwudzieste dziewiąte" w postaci tak zubożonej, że w połączeniu z niskimi umiejętnościami pilotów oraz fatalną organizacją sił powietrznych to ani przez chwilę nie była walka między równymi przeciwnikami. To już nie były lata 60-te, kiedy to F-4 Phantom pierwszych odmian były tak niedopracowane (zwłaszcza zawodne były rakiety p-p), że szereg pojedynków powietrznych z roku 1965 to były egzekucje wykonane na załogach Widziadeł. W 1991 role się odwróciły. Nad Jugosławią (jest o tym nawet na niby to dokumentalnych filmach propagandowych produkcji amerykańskiej nadawanych latem na Planete) ze względu na wysoki poziom wyszkolenia pilotów Miloszewicza nawet F-15 były o krok od zostania łupem rozwścieczonych południowych Słowian. Zawiodły systemy celownicze; te dwudzieste dziewiąte też miały lipne radary. Tak w ogóle podałem źródła swoich twierdzeń, zachodnie w każdym calu. Do you can't read in English (pdfs)?
Obywatel IV RP
12 listopada 2010 (13:19)
...
"...W 1991 role się odwróciły. Nad Jugosławią (jest o tym nawet na niby to dokumentalnych filmach propagandowych produkcji amerykańskiej nadawanych latem na Planete) ze względu na wysoki poziom wyszkolenia pilotów Miloszewicza nawet F-15 były o krok od zostania łupem rozwścieczonych południowych Słowian..." , ale jak wytłumaczysz to, że w 1995 roku nad terenami Jugosławii przestarzały słabo manewrowy holenderski F-16 pilotowany przez przeciętnego pilota zestrzelił super manewrowego MIG'a-29 pilotowanego przez doskonale wyszkolonego, rozwścieczonego serbskiego pilota? Co jak co, ale Niemcy należą do narodów nad wyraz pragmatycznych i wątpliwe by było z ich strony pozbywanie się doskonałego samolotu jakim według ciebie jest MIG-29, gdyby był tak dobrą maszyną jak sugerujesz. Odnośnie F-15, to jak sam napisałeś były to filmy propagandowe. Zresztą kanał Planete słynie z tego, że emituje programy o dość kontrowersyjnych treściach, które ocierają się o teorie spiskowe. P.S. Sorry but I do not know English.
"...W 1991 role się odwróciły. Nad Jugosławią (jest o tym nawet na niby to dokumentalnych filmach propagandowych produkcji amerykańskiej nadawanych latem na Planete) ze względu na wysoki poziom wyszkolenia pilotów Miloszewicza nawet F-15 były o krok od zostania łupem rozwścieczonych południowych Słowian..." , ale jak wytłumaczysz to, że w 1995 roku nad terenami Jugosławii przestarzały słabo manewrowy holenderski F-16 pilotowany przez przeciętnego pilota zestrzelił super manewrowego MIG'a-29 pilotowanego przez doskonale wyszkolonego, rozwścieczonego serbskiego pilota? Co jak co, ale Niemcy należą do narodów nad wyraz pragmatycznych i wątpliwe by było z ich strony pozbywanie się doskonałego samolotu jakim według ciebie jest MIG-29, gdyby był tak dobrą maszyną jak sugerujesz. Odnośnie F-15, to jak sam napisałeś były to filmy propagandowe. Zresztą kanał Planete słynie z tego, że emituje programy o dość kontrowersyjnych treściach, które ocierają się o teorie spiskowe. P.S. Sorry but I do not know English.
od autora
12 listopada 2010 (14:05)
Pozbycie się MiG-29 z Luftwaffe było posunięciem pragmatycznym
Zostały zastąpione przez również supermanewrowe Eurofightery wytwarzane w kraju, a na dodatek wyposażone w o wiele silniejsze radary. Jako pierwsza jednostka Eurofightery otrzymała właśnie eskadra z Laage, która jako jedyna posiadała "dwudzieste dziewiąte". Dalsze użytkowanie MiG-29 w odmianie przeznaczonej dla NRD jest celowe pod warunkiem: a) wymiany radarów na najnowsze rozwiązania rosyjskie (takie jak dla MiG-29K lub MiG-35), b) wydłużenia resursu płatowca. Naszym siłom powietrznym, które nie stać na Eurofightery, pilnie przydałoby się zrobić a przy pomocy rosyjskiej, a b głównie we własnym zakresie (w zakładach remontowych w Bydgoszczy). Mielibyśmy wtedy co najmniej 50 % więcej pełnowartościowych wielozadaniowych samolotów bojowych. Z najnowszym radarem i uzbrojeniem, dodatkowymi zbiornikami paliwa względnie sondą do tankowania w powietrzu, a jeszcze dobrze wyszkolonym i zdecydowanym bić się do upadłego pilotem w środku ten samolot dopadnie każdy inny. Z punktu widzenia niemieckiego interesu narodowego bardziej opłacalne było zapłacenie niemieckim robotnikom i inżynierom + rozwój najnowszej myśli technicznej u siebie. Tak nawiasem mówiąc przedmówca przypomniał mi, że pora brać sił poważnie do trzeciej części dziejów powojennej Luftwaffe, w której m. in. dokładnie wyjaśnię, jak ultranowoczesnym i niezwykle silnym samolotem jest EADS Eurofighter, łączący w sobie wszystkie zalety najnowszych myśliwców wielozadaniowych produkcji rosyjskiej i amerykańskiej. Angielski lepiej znać. Ja wyuczyłem się go sam, wykorzystując środki niezwykle prymitywne, ale i pomysłowe; kartki, na które wypisywałem mnóstwo słów i zwrotów z wielkiego słownika prof. Stanisławskiego, które potem wykuwałem na pamięć idąc względnie jadąc tramwajem czy autobusem. W życiu sprawdziła mi się złota myśl Goethego: "Ile języków się zna, tyle razy jest się człowiekiem."
Zostały zastąpione przez również supermanewrowe Eurofightery wytwarzane w kraju, a na dodatek wyposażone w o wiele silniejsze radary. Jako pierwsza jednostka Eurofightery otrzymała właśnie eskadra z Laage, która jako jedyna posiadała "dwudzieste dziewiąte". Dalsze użytkowanie MiG-29 w odmianie przeznaczonej dla NRD jest celowe pod warunkiem: a) wymiany radarów na najnowsze rozwiązania rosyjskie (takie jak dla MiG-29K lub MiG-35), b) wydłużenia resursu płatowca. Naszym siłom powietrznym, które nie stać na Eurofightery, pilnie przydałoby się zrobić a przy pomocy rosyjskiej, a b głównie we własnym zakresie (w zakładach remontowych w Bydgoszczy). Mielibyśmy wtedy co najmniej 50 % więcej pełnowartościowych wielozadaniowych samolotów bojowych. Z najnowszym radarem i uzbrojeniem, dodatkowymi zbiornikami paliwa względnie sondą do tankowania w powietrzu, a jeszcze dobrze wyszkolonym i zdecydowanym bić się do upadłego pilotem w środku ten samolot dopadnie każdy inny. Z punktu widzenia niemieckiego interesu narodowego bardziej opłacalne było zapłacenie niemieckim robotnikom i inżynierom + rozwój najnowszej myśli technicznej u siebie. Tak nawiasem mówiąc przedmówca przypomniał mi, że pora brać sił poważnie do trzeciej części dziejów powojennej Luftwaffe, w której m. in. dokładnie wyjaśnię, jak ultranowoczesnym i niezwykle silnym samolotem jest EADS Eurofighter, łączący w sobie wszystkie zalety najnowszych myśliwców wielozadaniowych produkcji rosyjskiej i amerykańskiej. Angielski lepiej znać. Ja wyuczyłem się go sam, wykorzystując środki niezwykle prymitywne, ale i pomysłowe; kartki, na które wypisywałem mnóstwo słów i zwrotów z wielkiego słownika prof. Stanisławskiego, które potem wykuwałem na pamięć idąc względnie jadąc tramwajem czy autobusem. W życiu sprawdziła mi się złota myśl Goethego: "Ile języków się zna, tyle razy jest się człowiekiem."
Obywatel IV RP
12 listopada 2010 (16:07)
...
Przede wszystkim Eurofighter'y, to już inna generacja. Zresztą porównywanie MiG'a-29 do Tajfuna nie ma sensu. Modernizacja MiG'a, którą przedstawiłeś jest nierealna, przecież Rosjanie nie udostępnili, by nikomu (nawet Niemcom) swojej najnowszej techniki radarowej, czy też rakiet. Amerykanie przecież najnowsze swoje zabawki mają wpierw tylko dla siebie. A już całkiem s-f z twojej strony jest opis dotyczący Polski. Jak zapewne się świetnie orientujesz Polska nawet w najlepszych czasach stosunków PRL - ZSRR dostawała sprzęt, który dość znacznie odstawał od tego czym dysponował ZSRR i jesteś naiwny jeśli myślisz, że gdy Polska weszła do NATO to Rosjanie modernizują nam MiG'i wyposażając je w najnowszy sprzęt. Remont tych MiG'ów we własnym zakresie, też jest nie najlepszym rozwiązaniem, bo co by było jakby Rosjanie wprowadzili embargo na części. Jak wszyscy dobrze wiemy nasz sąsiad ze Wschodu nie jest zbyt wiarygodnym kontrahentem. A wracając do Tajfuna, to mimo wszystko cały projekt budowy tegoż samolotu nie jest czystko niemiecki, tylko europejski. Niemcy nie maja wyłączności na niego. Obecna sytuacja Tajfuna jest też nie najlepsza, gdyż nie okazał się on samolotem, którym będzie latać cała zachodnia Europa. Brytyjczycy, którzy też tworzyli ten samolot zrezygnowali z dalszych zamówień, gdyż oczekują na F-35. Holendrzy zresztą robią to samo. Śmiem twierdzić nawet, że może cały ten projekt budowy europejskiego myśliwca może okazać się jedną wielką porażką. Nie chciałbym być źle zrozumiany. Tajfun to zapewne wspaniała maszyna, chociaż jeszcze nie sprawdzona w walce, ale ten samolot nie ma przyszłości. Czy Niemcy samemu będą chcieli kontynuować dalej ten projekt? Dzisiaj wszyscy wiodący na świecie producenci skupiają się na myśliwcach generacji 5, państwa-członkowie EADS wolą widać współuczestniczyć w budowie F-35, niż współtworzyć wspólny projekt. Trochę przesadziłeś z tą ultranowoczesnością Tajfuna (fakt w porównaniu z Mig'iem, to Tajfun przewyższa go pod każdym aspektem) do F-22 trochę mu jednak brakuje. P.S. Jak stwierdził Mikołaj Rej: :...iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają..."
Przede wszystkim Eurofighter'y, to już inna generacja. Zresztą porównywanie MiG'a-29 do Tajfuna nie ma sensu. Modernizacja MiG'a, którą przedstawiłeś jest nierealna, przecież Rosjanie nie udostępnili, by nikomu (nawet Niemcom) swojej najnowszej techniki radarowej, czy też rakiet. Amerykanie przecież najnowsze swoje zabawki mają wpierw tylko dla siebie. A już całkiem s-f z twojej strony jest opis dotyczący Polski. Jak zapewne się świetnie orientujesz Polska nawet w najlepszych czasach stosunków PRL - ZSRR dostawała sprzęt, który dość znacznie odstawał od tego czym dysponował ZSRR i jesteś naiwny jeśli myślisz, że gdy Polska weszła do NATO to Rosjanie modernizują nam MiG'i wyposażając je w najnowszy sprzęt. Remont tych MiG'ów we własnym zakresie, też jest nie najlepszym rozwiązaniem, bo co by było jakby Rosjanie wprowadzili embargo na części. Jak wszyscy dobrze wiemy nasz sąsiad ze Wschodu nie jest zbyt wiarygodnym kontrahentem. A wracając do Tajfuna, to mimo wszystko cały projekt budowy tegoż samolotu nie jest czystko niemiecki, tylko europejski. Niemcy nie maja wyłączności na niego. Obecna sytuacja Tajfuna jest też nie najlepsza, gdyż nie okazał się on samolotem, którym będzie latać cała zachodnia Europa. Brytyjczycy, którzy też tworzyli ten samolot zrezygnowali z dalszych zamówień, gdyż oczekują na F-35. Holendrzy zresztą robią to samo. Śmiem twierdzić nawet, że może cały ten projekt budowy europejskiego myśliwca może okazać się jedną wielką porażką. Nie chciałbym być źle zrozumiany. Tajfun to zapewne wspaniała maszyna, chociaż jeszcze nie sprawdzona w walce, ale ten samolot nie ma przyszłości. Czy Niemcy samemu będą chcieli kontynuować dalej ten projekt? Dzisiaj wszyscy wiodący na świecie producenci skupiają się na myśliwcach generacji 5, państwa-członkowie EADS wolą widać współuczestniczyć w budowie F-35, niż współtworzyć wspólny projekt. Trochę przesadziłeś z tą ultranowoczesnością Tajfuna (fakt w porównaniu z Mig'iem, to Tajfun przewyższa go pod każdym aspektem) do F-22 trochę mu jednak brakuje. P.S. Jak stwierdził Mikołaj Rej: :...iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają..."
od autora
12 listopada 2010 (17:04)
Tematy-rzeki
Przedmówca jest niesłychanie pewny swoich twierdzeń. To może dobrze, a może i nie. Ja mam jednak inne zdanie na niemal każdy temat, który został poruszony wyżej. W komentarzach nie będę już tego rozwijał. Wezmę się lepiej do pisania III części dziejów powojennej Luftwaffe. Zachęcam do wrzucenia na tym serwisie takich haseł jak F-35 i F-22. W swoich artykułach dowodziłem, że są to samoloty będące owocami chybionych koncepcji strategicznych oraz niewykonalnych wymogów taktyczno-technicznych, podobnie jak swego czasu F-104 i F-4 (o tych dwóch ostatnich "w pigułce" w pierwszej części mojego artykułu o powojennej Luftwaffe). Co do MiG-a 29, to warto zwrócć uwagę, kto modernizował go (wraz z "dwudziestymi pierwszymi") lotnictwu Rumunii. Warto też przyjrzeć się (niewesołej) sytuacji (finansowej) zakładów MAPO MiG, a także zrozumieć, że zimna wojna już się dawno skończyła, nawet jeśli Zbigniew Brzeziński czy Józef Szaniawski uważają inaczej.. P. S. Rej tak napisał, ale z drugiej strony (podobnie jak Kochanowski, który opanował również język starożytnych Greków) znał dobrze łacinę. Bez tej ostatniej w dawnych wiekach nie można było uważać się za człowieka wykształconego, prowadzić poważnych dyskusji na tematy teologiczne, historyczne czy polityczne, a nawet o wojsku czy np. budownictwie, bo wszystko, co najważniejsze w niemal każdym przedmiocie, było dostępne w tym języku. Angielski (zresztą 63 % słownictwa w nim jest pochodzenia łacińskiego) spełnia dziś podobną rolę. Na tym w tym miejscu kończę i zabieram się do swojej pracy. Pozdrawiam przedmówcę i wszystkich wielbicieli myśliwców odrzutowych.
Przedmówca jest niesłychanie pewny swoich twierdzeń. To może dobrze, a może i nie. Ja mam jednak inne zdanie na niemal każdy temat, który został poruszony wyżej. W komentarzach nie będę już tego rozwijał. Wezmę się lepiej do pisania III części dziejów powojennej Luftwaffe. Zachęcam do wrzucenia na tym serwisie takich haseł jak F-35 i F-22. W swoich artykułach dowodziłem, że są to samoloty będące owocami chybionych koncepcji strategicznych oraz niewykonalnych wymogów taktyczno-technicznych, podobnie jak swego czasu F-104 i F-4 (o tych dwóch ostatnich "w pigułce" w pierwszej części mojego artykułu o powojennej Luftwaffe). Co do MiG-a 29, to warto zwrócć uwagę, kto modernizował go (wraz z "dwudziestymi pierwszymi") lotnictwu Rumunii. Warto też przyjrzeć się (niewesołej) sytuacji (finansowej) zakładów MAPO MiG, a także zrozumieć, że zimna wojna już się dawno skończyła, nawet jeśli Zbigniew Brzeziński czy Józef Szaniawski uważają inaczej.. P. S. Rej tak napisał, ale z drugiej strony (podobnie jak Kochanowski, który opanował również język starożytnych Greków) znał dobrze łacinę. Bez tej ostatniej w dawnych wiekach nie można było uważać się za człowieka wykształconego, prowadzić poważnych dyskusji na tematy teologiczne, historyczne czy polityczne, a nawet o wojsku czy np. budownictwie, bo wszystko, co najważniejsze w niemal każdym przedmiocie, było dostępne w tym języku. Angielski (zresztą 63 % słownictwa w nim jest pochodzenia łacińskiego) spełnia dziś podobną rolę. Na tym w tym miejscu kończę i zabieram się do swojej pracy. Pozdrawiam przedmówcę i wszystkich wielbicieli myśliwców odrzutowych.
Obywatel IV RP
12 listopada 2010 (21:29)
Ja tylko stwierdzam fakty!
Odnośnie F-35 i F-22 twoje stwierdzenie okazały się całkowicie błędne. F-22 jest być może samolotem, którego koncepcja projektu opierała się na zimnowojennych realiach, ale F-35 to już całkiem inny projekt. F-22 jest samolotem 5 generacji. Powstał całkowicie od podstaw, nowy płatowiec, elektronika, ... Najważniejsze jest,że jest już w czynnej służbie mimo problemów z powłoką. Fakt, że nie został on zbudowany w zbyt wielu egzemplarzach, ale to jest myśliwiec przewagi powietrznej, który ma bronić "dupska" Amerykanów przed bezpośrednim atakiem na ich terytorium, a nie ganiać po świecie uczestnicząc w jakiś lokalnych wojenkach. Można uznać tą konstrukcję za swoisty demonstrator technologii, dzięki czemu jego następca może okazać się tańszy w produkcji. Już dzisiaj w Stanach jest przecież rozważana konstrukcja 6 generacji. F-35 to jak wiadomo projekt z udziałem kilkunastu państw. Oczywiście miał on pewne problemy z współfinansowaniem, jednak nie jest to "zmierzch supermocarstwa". Abstrahując od tego, czego się "Europa dotknie" tam zaczynają się problemy (A-400 jest tu przykładem, może wreszcie zaczną go produkować seryjnie). Spisywanie tego samolotu na straty jako rzekomo chybionej konstrukcji, która nie uwzględnia obecnych realiów jest nonsensem. Dlaczego twierdzisz, że jest to chybiona koncepcja, przecież nie ma jeszcze tego samolotu w czynnej służbie. Może akurat okaże się on jedną z lepszych konstrukcji, która może okazać się hitem eksportowym. Rumunii nie mieli innej możliwości jak tylko modernizacja zdezelowanych MiG'ów. Na zakup nowych samolotów nie było ich wtedy stać. Jednak już podjęli decyzje i na początku zakupią używane F-16, później nowe a nawet im się marzy w następnej dekadzie F-35. A co do sytuacji zakładów MiG'a, to "raz się jest na wozie a raz pod wozem". W czasach ZSRR MiG był na piedestale, natomiast Suchoj był marginalizowany. Teraz widać sytuacja się odmieniła, taka po prostu rosyjska polityka. Odnośnie panów Zbigniewa Brzezińskiego i Józefa Szaniawskiego, to ten drugi pan jest mi całkowicie obcy, nigdy o nim nie słyszałem. A fascynowanie się panem Brzezińskim i jego teoriami jest dla mnie śmieszne. Udało się mu zostać doradcą najbardziej nieudolnego prezydenta USA jakim był Jimmy Carter i tego powodu wszyscy słuchają go jak jakiegoś Mesjasza.
Odnośnie F-35 i F-22 twoje stwierdzenie okazały się całkowicie błędne. F-22 jest być może samolotem, którego koncepcja projektu opierała się na zimnowojennych realiach, ale F-35 to już całkiem inny projekt. F-22 jest samolotem 5 generacji. Powstał całkowicie od podstaw, nowy płatowiec, elektronika, ... Najważniejsze jest,że jest już w czynnej służbie mimo problemów z powłoką. Fakt, że nie został on zbudowany w zbyt wielu egzemplarzach, ale to jest myśliwiec przewagi powietrznej, który ma bronić "dupska" Amerykanów przed bezpośrednim atakiem na ich terytorium, a nie ganiać po świecie uczestnicząc w jakiś lokalnych wojenkach. Można uznać tą konstrukcję za swoisty demonstrator technologii, dzięki czemu jego następca może okazać się tańszy w produkcji. Już dzisiaj w Stanach jest przecież rozważana konstrukcja 6 generacji. F-35 to jak wiadomo projekt z udziałem kilkunastu państw. Oczywiście miał on pewne problemy z współfinansowaniem, jednak nie jest to "zmierzch supermocarstwa". Abstrahując od tego, czego się "Europa dotknie" tam zaczynają się problemy (A-400 jest tu przykładem, może wreszcie zaczną go produkować seryjnie). Spisywanie tego samolotu na straty jako rzekomo chybionej konstrukcji, która nie uwzględnia obecnych realiów jest nonsensem. Dlaczego twierdzisz, że jest to chybiona koncepcja, przecież nie ma jeszcze tego samolotu w czynnej służbie. Może akurat okaże się on jedną z lepszych konstrukcji, która może okazać się hitem eksportowym. Rumunii nie mieli innej możliwości jak tylko modernizacja zdezelowanych MiG'ów. Na zakup nowych samolotów nie było ich wtedy stać. Jednak już podjęli decyzje i na początku zakupią używane F-16, później nowe a nawet im się marzy w następnej dekadzie F-35. A co do sytuacji zakładów MiG'a, to "raz się jest na wozie a raz pod wozem". W czasach ZSRR MiG był na piedestale, natomiast Suchoj był marginalizowany. Teraz widać sytuacja się odmieniła, taka po prostu rosyjska polityka. Odnośnie panów Zbigniewa Brzezińskiego i Józefa Szaniawskiego, to ten drugi pan jest mi całkowicie obcy, nigdy o nim nie słyszałem. A fascynowanie się panem Brzezińskim i jego teoriami jest dla mnie śmieszne. Udało się mu zostać doradcą najbardziej nieudolnego prezydenta USA jakim był Jimmy Carter i tego powodu wszyscy słuchają go jak jakiegoś Mesjasza.
od autora
14 listopada 2010 (13:01)
Wolna wola
Jeśli moje stwierdzenia są całkowicie błędne proszę je obalić przedstawiając fakty z powołaniem na źródła, a nie komentarze. Odpowiem coś, gdy to się stanie. Co do mnie, nie mam obowiązku śpiewać w chórze czyichkolwiek chwalców. Interesują mnie i konstrukcje amerykańskie i rosyjskie i jeszcze inne i na podstawie faktów właśnie nie uważam, że np. Mirage F.1 wypadł sroce spod ogona. Nie odpowiadam też za to, że swego czasu Sowieci "schrzanili" MiG-19 i MiG-23 i jeszcze kilka mniej znanych samolotów, Jankesi F-104 i F-4, a obecnie robią to samo ze swoimi tzw. niewidzialnymi dla radarów (radar trójwspółrzędny + komputer analizujący tor lotu i już widać je jak na dłoni; na tym serwisie: Zestrzelić F-117). Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli. Co do mnie, zajmę się dzisiaj chociaż trochę niezwykle ciekawą historią Phantomów. P. S. Jeśli Rumuni będą latać na F-35 to my dwaj dostaniemy Spitfire'y i weźmiemy udział w bitwie o Anglię :)
Jeśli moje stwierdzenia są całkowicie błędne proszę je obalić przedstawiając fakty z powołaniem na źródła, a nie komentarze. Odpowiem coś, gdy to się stanie. Co do mnie, nie mam obowiązku śpiewać w chórze czyichkolwiek chwalców. Interesują mnie i konstrukcje amerykańskie i rosyjskie i jeszcze inne i na podstawie faktów właśnie nie uważam, że np. Mirage F.1 wypadł sroce spod ogona. Nie odpowiadam też za to, że swego czasu Sowieci "schrzanili" MiG-19 i MiG-23 i jeszcze kilka mniej znanych samolotów, Jankesi F-104 i F-4, a obecnie robią to samo ze swoimi tzw. niewidzialnymi dla radarów (radar trójwspółrzędny + komputer analizujący tor lotu i już widać je jak na dłoni; na tym serwisie: Zestrzelić F-117). Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli. Co do mnie, zajmę się dzisiaj chociaż trochę niezwykle ciekawą historią Phantomów. P. S. Jeśli Rumuni będą latać na F-35 to my dwaj dostaniemy Spitfire'y i weźmiemy udział w bitwie o Anglię :)
Najnowsze publikacje
Geonavigator
Raporty
Rzeź wołyńska - historia niepożądana
Historia stosunków polsko-ukraińskich, a wcześniej polsko-ruskich od początku nie była łatwa.
Historia stosunków polsko-ukraińskich, a wcześniej polsko-ruskich od początku nie była łatwa.


Start




