Zima zła
    zmiany klimatyczne40 · opady atmosferyczne6 · ocieplenie12 · zima1
2010-02-02
Tegoroczna zima przez niektórych okrzyknięta już zimą stulecia daje się nam wyjątkowe we znaki. Jednak wbrew pozorom nie jest ona aż tak ekstremalna jak nam się wydaje. Po prostu zdążyliśmy już odwyknąć od mroźnych i śnieżnych zim. Ostatnim razem w Polsce temperatura osiągała minus dwadzieścia kilka stopni zimą 2005/2006 roku. Jednak wtedy mrozy nie trwały tak długo jak w tym roku.

Foto: Jens Jäpel - Wikimedia

Tegoroczna zimę charakteryzuję długotrwałość utrzymujących się ujemnych temperatur. Taka sytuacja nie jest jednak niczym niezwykłym. Długotrwale utrzymujące się nad Europą Środkową mrozy zdarzają się co kilka lat na skutek specyficznych warunków atmosferycznych. Głównym sprawcą mrozów w tej części Europy jest Niż Skandynawski który zimą sprowadza w umiarkowane szerokości geograficzne mroźne i suche powietrze z wyższych szerokości geograficznych a jest to powietrze polarne a często nawet arktyczne. Taki układ nie zdarza się często, jednak jeśli już to zawsze towarzyszą mu silne mrozy. W tym roku NIż Skandynawski zalegał nad Europą Środkową wyjątkowo długo. Jest to zapewne spowodowane jego siłą, co oznacza prościej mówiąc że był to ośrodek baryczny tak potężny że blokował napływ nad Polskę i Europę Środkową cieplejszych mas z południa i południowego-zachodu.

Przyzwyczajeni do łagodnych zim nie jesteśmy w stanie uwierzyć że tegoroczna zima jest normalna. Szczególnie młodsze pokolenie nie pamięta minionych zim „stulecia”. Jak już wspominałam zimy stulecia w Polsce zdążają się co kilka, kilkadziesiąt lat. Dla przypomnienia najbardziej srogie zimy to zimy na przełomie lat: 1829/30, 1928/29, 1939/40, 1962/63, 1965/66, 1978/79, 1984/85, 1985/86, 1986/87, 1995/96, 2002/03, 2005/06.

Szczególnie słynna stała się zima z przełomu 1978/79 roku, kiedy to kraj sparaliżowały rekordowe opady śniegu. Śnieg zaczął sypać w noc sylwestrową, a maksimum opadów nastąpiło w styczniu. W efekcie w większości miast nie funkcjonowała komunikacja miejska, a ludzie poruszali się tunelami wykopanymi wśród kilku-dziesięciocentymetrowej warstwy śniegu. Zima ta miała wyjątkowo nieprzyjemne konsekwencje. Kraj został niemal sparaliżowany, pociągi miały rekordowe opóźnienia. Szyny pękały na tyle często, że do elektrociepłowni węgiel docierał sporadycznie, a ten którym ciepłownie miały w zapasie zamarzł na tak twardą bryłę, że nie nadawał się do załadunku do pieca. W efekcie w wielu mieszkaniach temperatura nie przekraczała 7- 9°C, podczas gdy na dworze temperatura nierzadko spadała poniżej -20°C. Do odśnieżania wojsko często używało czołgów. Równie sroga była zima w 1962/63 roku, kiedy to zamknięto większość szkół, teatrów i muzeów, a produkcja w fabrykach była znacznie ograniczona. Na porządku dziennym były kilkugodzinne przerwy w dostawach prądu, a sklepowe półki świeciły pustkami. Wszystko przez duże opady śniegu i kilkunastostopniowe mrozy.

W tym roku też słyszeliśmy już o wielu awariach. Choć tegoroczna zima nie dorównała jeszcze tym z 1979 i 1939 roku. W Małopolsce wiele gmin zostało kompletnie odciętych od prądu po tym jak trakcje energetyczne zerwały się pod wpływem zalegającego lodu. W wielu dużych miastach w Polsce nastąpiły awarie sieci ciepłowniczej. Rury ciepłownicze często przestarzałe nie były już w stanie wytrzymać niskich temperatur i pękały odcinając mieszkańców od dostaw ciepłej wody. Kolej także nie sprostała trudnym warunkom, wiele połączeń zostało zawieszonych, a niektóre pociągi miały nawet ponad 24 godziny opóźnienia. Jednak czy tegoroczne awarie to naprawdę skutek ekstremalnych warunków atmosferycznych, jak próbują nas przekonać niektórzy decydenci? A może są one jedynie wynikiem wieloletnich zaniedbań.

Przecież jak już pisałam zdarzały się gorsze zimy niż tegoroczna, lista awarii w całym kraju nie była aż tak długa jak obecnie. Poza tym należy pamiętać, że trudne warunki atmosferyczne są przez projektantów zawsze brane pod uwagę. Dlatego uważam iż tłumaczenie braku ciepłej wody w kranie zimą to nadużycie. Większość z awarii nie miała by miejsca gdyby Polska sieć elektryczna i ciepłownicza nie liczyła sobie ponad pół wieku. Tłumaczenie że modernizacja jest kosztowna też do mnie nie przemawia, przecież wszyscy płacimy rachunki i widzimy ile procent z naszego rachunku za wodę, ciepło i prąd stanowi koszt zużytych mediów, a ile opłaty przesyłowe, abonamenty i inne składowe. Dla przykładu rachunek za energię elektryczną składa się z: abonamentu, opłat dystrybucyjnych, opłat systemowych wreszcie samej opłaty za prąd, która stanowi 50% całości.

Myślę że tegoroczna zima mimo swojej uciążliwości ma jeden pozytywny aspekt - pokazała wielkie zaniedbania w stanie polskiej infrastruktury.


Komentarzy: 2

Grzegorz Ziętkiewicz
3 luty 2010 (13:02)
Infrastruktura w PL, co to takiego?
"Wielkie zaniedbania w stanie polskiej infrastruktury" widać gołym okiem, ze śniegiem i bez niego, z mrozem i bez. Trzeba mieć tylko oczy. Otwarte. Pozdrawiam

Maria
13 luty 2010 (22:04)
Zima 1978/79
brak prądu spowodował wyż demograficzny
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Czy klimat zmieni nasz świat?

Jesteśmy atakowani przez ekstremalne zjawiska pogodowe: gwałtowne skoki temperatur, ulewy i powodzie, tornada, huragany, fale upałów, susze, osuwiska, lawiny, topnienie lodowców.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".