Zmierzch rozsądku w Warszawie
    11 Listopada5 · Marsz Niepodległości8 · nacjonalizm16 · Mainstream3
2013-11-14
Olgierd Borówka podjął w swoim tekście temat „wydarzeń”, które miały kompromitować Polskę na arenie międzynarodowej. Nie byłem na Marszu. Owszem, moje obrzydzenie budzą obecni na ulicach zidiociali bandyci, ale nie pokojowo manifestujący. Standardom urągają za to lamenty mediów nad rzekomą faszyzacją Polski, w które wpisał się mój adwersarz.

Na początku muszę się w 100% zgodzić z Borówką: dopóki „mainstreamowe” media nie zaczną nazywać rzeczy po imieniu, dopóty będziemy błądzili we mgle niedomówień, bzdur i pojęciowego chaosu. Dopóki Bosaka, Zawiszę czy Winnickiego będzie określało się mianem „nazistów”, nie ma co liczyć na poprawę. I choć w Polsce nie działa Prawo Godwina (lub działa tylko w przypadku Korwina-Mikke), to odrzucam z pogardą wszelkie periodyki, które idą na łatwiznę, klasyfikując polskich narodowców w ten sposób. Pal licho samych narodowców, ich bronić nie zamierzam. Sami za siebie zaświadczą, ich poglądy (które jako żywo zainteresowany polską polityką znam bardzo dobrze) nie są zbieżne z moimi. Zresztą w swoich medialnych wystąpieniach po Marszu zdarzyło się już im wielokrotnie kompromitować (jak np. Marianowi Kowalskiemu w Polsacie bezpośrednio 11 listopada). Nie zamierzam zatem stawać po stronie przegranej sprawy. Bronić natomiast wypada zdrowego rozsądku i prostować krętactwa, którymi niestety posługuje się także Borówka.

„W tym roku nie było kontrmanifestacji”, pisze mój adwersarz. Zadajmy sobie więc pytanie: czy ma na myśli „blokowanie marszu”, czy też manifestowanie przeciwstawnych poglądów? Jeśli to pierwsze, to czy redaktor Borówka jest zadymiarzem, któremu zależy na regularnej bijatyce pomiędzy zwolennikami radykalnej lewicy i narodowcami? Jeśli tak, to czy zamiast „brunatnego świtu” Borówka tęskni za „świtem czerwonym”?

Wybierzmy więc opcję korzystniejszą dla mojego szanownego kolegi i załóżmy, że nie zapoznał się z planem ponad 10 demonstracji w dniu 11 listopada. Być może ubolewa on, że żadna z nich nie osiągnęła popularności Marszu. Mój adwersarz kategorycznie stwierdza również, że ludzie przyzwoici dali się sterroryzować lub problem zbagatelizowali. Prezydent Komorowski ze swoim radosnym spacerem przeszedł i zamaskowana banda go nie zamordowała. O atakach na inne manifestacje też nic mi nie wiadomo. Dodajmy również, że 9 listopada (w rocznicę Kristalnacht, pozostając w retoryce „nazistowskiej”, przyjętej przez redaktora Borówkę, sic!) odbyła się manifestacja środowisk lewicy, „Razem przeciwko nacjonalizmowi”. Liczebnośc – około 1000 osób. Brawo, reszta zaangażowanych w problem rosnącego „faszyzmu” na pewno bała się bądź bagatelizowała problem. Słownie tysiąc osób. Imponujące. Ironizując, już nawet w przywoływanej przez Borówkę Republice Weimarskiej większe ilości osób walczyły o zatrzymanie „nazizmu”. U nas jednak wciąż (na szczęście!) wygrywa zdrowy rozsądek i ludzie w większości nie dają sobie wciskać głupot, zestawiających posthitlerowskich psycholi z działaczami Ruchu Narodowego. Nazwać takie porównanie nadużyciem, to wciąż za mało. Znajmy proporcję.

Same, ahistoryczne zresztą, analogie do hitlerowskiej drogi po władzę budzą moją głęboką odrazę. Wspominałem już o niedziałającym w Polsce Prawie Godwina, stąd nazywanie swoich oponentów „faszystami” czy „nazistami” przynosi tani poklask. Tymczasem w Marszu wzięło udział sporo zwykłych ludzi – bez masek, bez kominiarek, karnie poddających się poleceniom obsługującej manifestację służby porządkowej.

Co do samego rozwiązania zgromadzenia, przeprowadzonego przez Ratusz bez jakiejkolwiek konsultacji z jego władzami, wątpliwości budzi sens takiej decyzji, na co uwagę zwraca sam Borówka. Zarejestrowanie drugiej manifestacji dało Ruchowi Narodowemu łatwy pretekst do obejścia administracyjnego zarządzenia, które, między Bogiem a prawdą, było nie do zrealizowania. Chciałbym zobaczyć jak mój adwersarz dowodzi Policją, rozwiązującą bez chaosu 50-tysięczne zgromadzenie. Dużo szczęścia i powodzenia życzę. Być może dzięki decyzji o przeprowadzeniu Marszu do końca uniknęliśmy większej zadymy i wiemy kogo ewentualnie obciążyć kosztami podpalenia budki przed rosyjską ambasadą.

Domyślam się, że po powyższych akapitach część czytających przypięła mi już do klapy Hakenkreuz i wyobraża mnie sobie w brunatnym mundurze. Tymczasem, chuligańskie wybryki, podnoszone przez Borówkę i medialny mainstream do rangi coup d'etat, to nic więcej, jak tylko popisówka bandytów. Bandytów, z którymi trzeba walczyć. I, ku rozpaczy wielu, do tego nawołują również organizatorzy Marszu, stanowczo się od tej hałastry odcinając. Możemy dyskutować na temat słuszności poglądów i tolerancji narodowców, o ich stosunku do nieszczęsnej tęczy, tymczasem nie to jest tutaj istotą problemu. Jasno i wyraźnie należy powiedzieć, że wśród tłumu dziesiątek tysięcy ludzi znalazło się kilkudziesięciu bęcwałów, przyjeżdżających tylko po to, by dać upust swoim instynktom. I tym samym rzucić cień na pokojową manifestację. W której, niestety, bardzo mi przykro, idą w większości ludzie nie znający nazwy „Ruch Narodowy”, nie wiedzący kto to Artur Zawisza. Łączy ich zupełnie inna ideologia niż „faszyzm”, „nazizm”, czego medialni eksperci uparcie nie chcą przyznać.

Na koniec zaakcentujmy więc wyraźnie dwie rzeczy. Po pierwsze – media nie tylko manipulują przekazem i pojęciami, ale wyolbrzymiają fakty. Mają w tym żywotny interes. Podstawowym odruchem powinno więc być automatyczne zwiększanie czujności. Jeżeli osoby, takie jak mój adwersarz, widzą Zawiszę czy Bosaka w roli samozwańczych fuhrerów na czele Marszu, uderzających na Belweder, to doradzam leczenie psychiatryczne i odstawienie telewizyjnych newsów na jakiś czas.

Drugą kwestią jest zdanie mojego poprzednika, z którym zgadzam się w pełni: „Niezależnie od poglądów, koloru skóry, preferencji seksualnych, mamy wszyscy prawo chodzić tymi ulicami. Nie pozwólmy, by prymitywni tchórze w kominiarkach – bo skoro ktoś zakłada na demonstrację kominiarkę, jest tchórzem, który boi się markować skandowane przez siebie hasła własną twarzą – zastraszali nas. Państwo ma obowiązek nas chronić, a jeśli tego nie robi – zmieńmy tych, którzy tym państwem zarządzają.” Masz absolutną rację, Olgierdzie. Pozwól ludziom niezadowolonym z „republiki okrągłego stołu” maszerować tymi ulicami. Oddzielmy od nich bandytów w kominiarkach, oddzielmy ludzi, którzy jawnie wzywają do nienawiści, ale nie zabierajmy zwykłym ludziom prawa głosu. A do tych wszystkich, którzy przez wydarzenia z 11 listopada wyłączyli myślenie apeluję – nie dajcie się chuliganom i bandytom. I tym w kominiarkach z ulic Warszawy, i tym z mainstreamowych mediów.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 7

Lucjan brat Elfa
14 listopada 2013 (20:51)
kilkudziesięciu bęcwałów?
ja chyba śnię...jeżeli autor zarzuca niejakiemu Borówce brak obiektywizmu, to sam jednak nim nie grzeszy. Co do przyszłych fuhrerów. Nie kto inny a panowie Holzer, Bosak, Zawisza w tamtym roku sugerowali siłowe rozwiązanie z obecnym rządem i estabiliszmentem politycznym w Polsce. Co do przyszłych fuhrerów. Masz Panie Pawle rację. Ani Bosak, ani Zawisza nim nie będą. Po prostu to zwykli tchórze otaczający się chmarą siłowników. I jeszcze jedno. Oni sami przyznają, że atak na ambasadę rosyjską (jakby to nie nazwać) i palenie kolorowego biblijnego symbolu są winą organizatorów (dyplomatycznie, ale jednak)...bo się przestraszyli konsekwencji własnej głupoty. Nieco inaczej można interpretować bijatykę w pobliżu squatów bo tutaj obie strony mogą być po częsci winne. Borówka napisał bardzo dobrze. KTO SZEDŁ W MARSZU TEN POPIERA TYCH CO GO ORGANIZUJĄ I W NIM MASZERUJĄ. TO ONI DAJĄ PRZYZWOLENIE SWOJĄ OBECNOŚCIĄ NA WULGARYZMY POD ADRESEM INNYCH LUDZI, POSTACI, CZY KRAJÓW. TO ONI DAJĄ PRZYZWOLENIE NA POPULARYZOWANIE KIEPSKO BRZDĄKAJĄCYCH (I TAK SAMO OD WIELU LAT) KAPEL BIAŁEJ FALI. Nie ukrywam, Marsz w pierwszych latach był mi obojętne, jednak gdy zaczęto palić i niszczyć, i dosyć tępo zwalać to na Policję, to oprócz zwykłego pr-ar, próby zakrzyczenia rzeczywistości, mam wrażenie, że jednak coś za tym stoi o wiele potężniejszego niż nam się wydawało na początku i wcale nie musi mieć korzeni w naszym kraju.

bj
15 listopada 2013 (01:21)
hehe
autor twierdzi, ze malo nazioli, wie pan dlaczego? bo ich nazywaja "patriotami" tak tepe kibolskie lyse puste glowy w wiekszosci skini-ups nazi skinchedzi(prawdziwi skini sa tolerancyjni) i katolicy milujacy Jezusa Chrystusa krola zydowskiego, a nienawidzacy zydow. to nie lewactwo jest problemem, a niestety skrajna prawica, ktora narod toleruje bo mu sie w masmediach wpaja iz to sa patrioci. niestety prawda taka jest, ze to sa idioci podazajacy slepo za swy fu... tfu Jaroslawem

Legolas
15 listopada 2013 (08:03)
ha, te drugi komentarz to jak rozumiem prowokacja nazioli?
by zdegradować postawę lewaków do pozycji narodowców używających wulgarnych określeń. Uwaga uwaga, nie dajcie się oszukać. Antifowiec tak nie będzie się wypowiadał.

Roman
15 listopada 2013 (11:02)
wcale nie jestem taki pewny, czy nie należy
porównywać RN z naziolami. Przykład białostocki i wrocławski mówi sam za siebie. A to, że nie pokazują flag? hajlowania, nie wychwalają dokonań niektórych herosów hitleryzmu? na Marszach nie pokazują (pokazywali, ale było to źle odbierane, więc cynizm polityczny wygrał, ręce i flagi pochowali), na swoich imprezach już tak. Jeszcze jedna rzecz. Nigdzie w Waszych tekstach nie pojawia się oddzielenie faszyzmu od hitleryzmu. To trochę jednak różne rzeczy i jak w wypadku portugalskiego i włoskiego inna idea.

Bożydar
16 listopada 2013 (11:01)
dobry rozsądny tekst
media manipulują przekazem, tęczą, squaty, ambasada to nie robota uczestników Marszu, tylko nienormalnych idiotów, którzy tam poszli by zadymić i wpisać sie w rejestr.

Navi
19 listopada 2013 (01:06)
ból w plecach
Nazywacie mnie naziol, faszysta...a ja nazwę Was komunista, socjalista, legolasy i inne bidzeje. Tak jak ja obleje to ciepłym moczem, że mnie tak nazywacie, zrobicie tak samo i Wy, Nie dajmy się tej jebanej propagandzie, która próbuje nas skłócić. Polska to nasz dom. Historia jest jedna, tak jak prawda jest jedna. Nauczmy się w końcu wyciągać wspólne wnioski z tego wszystkiego. Kurwa mać!

Kozak
19 listopada 2013 (10:34)
ależ możesz mnie nazywać socjalistą, legolasem, bidzejem, lemingiem
ale k..palić miasta ci nie wolno!!!!
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Remis ze wskazaniem na PO, a Korwin Krul

Ponieważ Czytelnicy naszego portalu mieli już okazję zapoznać się z analizami wyborów do europarlamentu, postaram się w swoim komentarzu skupić na pewnych konkretnych aspektach sytuacji...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".